Spojrzenie miłości

Nie wiem czy istnieje doświadczenie bardziej ubogacające niż macierzyństwo, a zwłaszcza macierzyństwo wielodzietne. Wielość i różnorakość relacji, mnogość emocji jakie się z nimi wiążą, radości i troski codziennego dnia - to wszystko jak w wielkim kotle miesza się ze sobą. A gdzie ja jestem w tym wszystkim? Czasem zdaje się, że gdzieś gubię się między pralką, klockami … Czytaj dalej Spojrzenie miłości

Miłość w czasie

Dokładnie sześć lat i jeden tydzień po urodzeniu mojego pierwszego syna narodziła się moja (druga notabene) córeczka. Nie było by może w tej zbieżności dat nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że poza zbliżoną datą urodzin łączy ich jeszcze podobny wygląd. Patrzę na moją maleńką dziecinę i widzę w niej moje najstarsze dziecko sprzed sześciu lat. … Czytaj dalej Miłość w czasie

Macierzyństwo

Tyle łez dziś wylałam. Oto dzień pełen wzruszeń. Patrzę na moje dzieci. Takie niezwykłe. Takie cudowne. Takie nieznośne. Takie delikatne. Takie krnąbrne. Takie kochające. Nigdy nie mogłabym sobie ich nawet wyśnić. Każdego dnia je odkrywam. Są jak nieznany ląd, przez który przedzieram się, by ze szczytu najwyższej góry móc spojrzeć i pojąć, że nigdzie na … Czytaj dalej Macierzyństwo

Nic, czyli wychowanie.

We wpisie Być sobą. Prawda, która wyzwala zawarłam myśl, która może wielu osobom zdawać się kontrowersyjna - a mianowicie, że wychowanie to po prostu bycie sobą w relacji z kimś. Wówczas pisałam głównie o relacjach z dorosłymi ludźmi, które także możemy kształtować. Teraz jednak chciałabym się szerzej zastanowić nad problemem wychowania w jego klasycznym rozumieniu tzn. w … Czytaj dalej Nic, czyli wychowanie.

Być sobą. Prawda, która wyzwala.

Bycie sobą wydaje się czymś całkiem oczywistym, ale ja muszę przyznać, że z czasem coraz bardziej odkrywam jak bardzo trudne jest bycie sobą. Bo po pierwsze kim jestem? I to w znaczeniu kim naprawdę jestem? Jest to najbardziej nieoczywiste pytanie. W chrześcijaństwie, a już szczególnie w mistyce chrześcijańskiej, silnie podkreśla się, że poznanie siebie jest … Czytaj dalej Być sobą. Prawda, która wyzwala.

Manifest złej matki.

Ostatnio wzbiera we mnie irytacja na różne przejawy rodzicielskiej kultury, które mam okazję obserwować. Czarę goryczy przelała we mnie powieść Natalii Fiedorczuk „Jak pokochać centra handlowe”, która na przekór swemu tytułowi jest wewnętrznym monologiem kobiety, która zmaga się z początkami macierzyństwa. Książka jest na swój sposób bardzo dobrym opisem doświadczeń początków macierzyństwa. A jednak budzi … Czytaj dalej Manifest złej matki.

Rodzina, wspólnota grzesznych ludzi.

Czym właściwie jest rodzina? Najmniejszą komórką społeczną. Wspólnotą bliskich, kochających się ludzi. Dla małych dzieci prawie całym światem. A jednak ostatnio prawda o rodzinie dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Patrzę na nas - na siebie, męża, dzieci - i widzę w nas po prostu wspólnotę grzesznych ludzi, którzy siebie kochają. Bardzo długo chciałam być … Czytaj dalej Rodzina, wspólnota grzesznych ludzi.