Matematyka miłości

Kochać to oddać wszystko, wraz z sobą, bez miary. Tak twierdziła św. Teresa z Lisieux. Piękne, porywające słowa, na dźwięk których słyszę w sercu wezwanie, by kochać tak właśnie. A jednocześnie, ciągle, dzień w dzień, doświadczam swojej niemocy w miłości. Ciągle upadam, ciągle odmawiam siebie tym, których zdawałoby się kocham najbardziej. Jak to możliwe? Czy … Czytaj dalej Matematyka miłości

Stać się sobą

Od dawna czułam, że w relacji z moją starszą córką (dla jasności młodsza jest jeszcze niemowlęciem) przeżywam trudności, których naturę sama nie do końca rozumiałam. Wiedziałam, że to COŚ jest we mnie - coś, co mnie blokowało, co sprawiało, że nie umiałam przeżywać pełni radości w zabawie z nią. Bardzo trudno owo coś ująć w słowa, gdyż igrało ono … Czytaj dalej Stać się sobą

Lalka

Kiedy byłam dzieckiem marzyłam o tym, by mieć lalkę - piękną lalkę z długimi włosami do czesania, z wydętymi ustami i zadartym noskiem. Potrafiłam długo przypatrywać się stojącym na najwyższej półce w sklepie porcelanowym lalkom. Nie wiem nawet czy kiedykolwiek zwerbalizowałam to pragnienie wobec jakiejkolwiek dorosłej osoby, która mogłaby je spełnić. Ale z pewnością je … Czytaj dalej Lalka

Obcy

Obserwacja dorastania dzieci skłania mnie do refleksji o inności drugiego człowieka. Niby banalne, ale to jest naprawdę niesamowite odkrywać jak bardzo inny jest ten inny człowiek. Zazwyczaj to nastarsze dziecko - syn - dostarcza mnóstwo powodów do przemyśleń. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że on jest cały... taki mój. Zawsze wiedziałam, że jest oczywiście sobą, ma swoją … Czytaj dalej Obcy

Sfrustrowana

Początek września najczęściej nie sprzyja aktywnościom pisarskim. Początek roku szkolnego, ustalanie terminów wszystkich zajęć, pierwsze przeziębienia zdążyły mnie już zmęczyć. Frustruje mnie to, że dzieciom tak trudno dostosować się do porządku nie-wakacyjnego, trudno wstać, trudno się ubrać, trudno zrobić cokolwiek, bo mamo, ja tego nie cierpię; mamo, nie chce mi się; mamo, po co mam … Czytaj dalej Sfrustrowana

Ja, Pieta

Oczami duszy widziałam ostatnio jak moja wiara rozpada się niczym domek z kart. Bujałam w ramionach moją malutką chorą córeczkę i nie miałam odwagi prosić Boga o uzdrowienie z choroby. Bałam się, że jeżeli nie dostanę odpowiedzi - a w każdym razie dostanę nie tę, jakiej ja oczekuję, to po prostu stracę wiarę. Więc zamiast … Czytaj dalej Ja, Pieta

Szczęście, które płynie z cierpienia

I w końcu stało się. Znalazłam we włosach pierwsze siwe włosy. To akurat śmieszny zbieg okoliczności, bo w ostatnim czasie bardzo dotyka mnie problem przemijania - o czym zresztą już pisałam. Moje dzieci rosną, a dorastając coraz bardziej oddalają się ode mnie. To nie jest oczywiście złe - taka jest natura rzeczy, ale mnie jako matkę … Czytaj dalej Szczęście, które płynie z cierpienia

Spojrzenie miłości

Nie wiem czy istnieje doświadczenie bardziej ubogacające niż macierzyństwo, a zwłaszcza macierzyństwo wielodzietne. Wielość i różnorakość relacji, mnogość emocji jakie się z nimi wiążą, radości i troski codziennego dnia - to wszystko jak w wielkim kotle miesza się ze sobą. A gdzie ja jestem w tym wszystkim? Czasem zdaje się, że gdzieś gubię się między pralką, klockami … Czytaj dalej Spojrzenie miłości

Miłość w czasie

Dokładnie sześć lat i jeden tydzień po urodzeniu mojego pierwszego syna narodziła się moja (druga notabene) córeczka. Nie było by może w tej zbieżności dat nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że poza zbliżoną datą urodzin łączy ich jeszcze podobny wygląd. Patrzę na moją maleńką dziecinę i widzę w niej moje najstarsze dziecko sprzed sześciu lat. … Czytaj dalej Miłość w czasie

Macierzyństwo

Tyle łez dziś wylałam. Oto dzień pełen wzruszeń. Patrzę na moje dzieci. Takie niezwykłe. Takie cudowne. Takie nieznośne. Takie delikatne. Takie krnąbrne. Takie kochające. Nigdy nie mogłabym sobie ich nawet wyśnić. Każdego dnia je odkrywam. Są jak nieznany ląd, przez który przedzieram się, by ze szczytu najwyższej góry móc spojrzeć i pojąć, że nigdzie na … Czytaj dalej Macierzyństwo