Chłonąc życie

Wybiegam boso na trawnik; ostra, mokra trawa wybudza zmysły; lekki deszcz chłodzi zgrzane upałem ciało. Uwielbiam ten moment, gdy mogę zrzucić z siebie wszystkie ograniczenia, lęki, troski. Kładę się na trawie, by zwiększyć powierzchnię mego ciała, na którą kapie deszcz. Chłonę deszcz, chłonę życie. Dzieci patrzą z fascynacją; mama rzadko robi tak szalone rzeczy. A ja po prostu uwielbiam moknąć w deszczu. I w gruncie rzeczy, choć nie widać tego po mnie na codzień, uwielbiam robić rzeczy, którą idą wbrew wszystkiemu i wszystkim. Kłaść się w trawie podczas deszczu; iść pod prąd. 

W takich właśnie chwilach czuję jak życie tętni. Palcami wychwytuję miarowe bicie serca ziemi, trawy; moja skóra siąknie chichot deszczu. Życie jest całe w tej jednej chwili. Jest radość, która wypełnia mój obieg krwionośny aż po brzegi. Naokoło słyszę ciągle szepty i wiem, że dzieci są szczęśliwe. Wypełnia je moja radość i w ich śmiechu odkrywam prawdę, że sekret ich szczęścia polega na tym, że to ja mam promienieć radością, która jak promienie słońca obejmie ich życie, a nie mam się spalać w tym by je na siłę uszczęśliwić. Gdzie zaś jest owo źródło mojego szczęścia? 

Deszcz jeszcze kapie, ale mogę otworzyć oczy i spojrzeć na z rzadka przesłonięte bielą, błękitnawe niebo. 

Słowo jedyne, Ty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s