W pogoni za pełnią

 

Czytam ostatnio dużo dzienników różnych pisarzy. Jest to dla mnie jedna z najbardziej wciągających typów lektur, w dużej mierze dlatego, że odnajduję w nich siebie. Nie pretenduję do bycia pisarzem zawodowym ani tym bardziej specjalnie utalentowanym, ale jest we mnie silna potrzeba pisania i gdy czytam dzienniki pisarzy mam dogłębne poczucie wspólnoty wynikające ze wspólnoty przeżywania i doświadczania rzeczywistości, a nawet w jakimś sensie nawet z podobieństwa osobowości.

Chociaż dopuszczam też myśl, że jest to tylko moje wrażenie – w końcu czytam przede wszystkich tych pisarzy, których pisarstwo mnie pociąga, co stanowi już pewien rodzaj przesiewu. Bo przyznać muszę, ze fascynują mnie w sposób szczególny te dzienniki czy dzieła, które uwidaczniają przeżycia wewnętrzne autora, a niekoniecznie pozostają w sferze czysto faktograficznej.

Moje reflekcje biorą się w dużej mierze z lektury „Ogrodu nauk” Miłosza i z dzienników Thomasa Mertona. Obaj piszą o tym, że ich potrzeba pisania wynika przede wszystkim z przeżywanego rozdarcia pomiędzy wyobrażeniowym ideałem a rzeczywistością.

Jest mi to bardzo bliskie uczucie. Wraz z upływem czasu widzę jak wiele działań i decyzji, które w życiu podejmowałam wynikało z ciągłego dążenia do osiągnięcia niemożliwego – pełni, doskonałości, ideału, a jednocześnie wiązało się to z bezustannym poczuciem niespełnienia i braku. Pamiętam, że gdy przeczytałam po raz pierwszy wiersz Miłosza Nieprzystosowanie, pomyślałam, że w najbardziej doskonały sposób wyraża on moje własne nieprzystosowanie:

Nie nadawałem się do życia gdzie indziej niż w Raju. (…)

Na ziemi ukłucie się kolcem róży zmieniało się w ranę, za każdym razem, kiedy za obłok chowało się słońce, czułem smutek.

Dążyłam do osiągnięcia jakiegoś wyobrażeniowego ideału w wielu aspektach życia – ale w szczególności w relacjach z ludźmi. Moje ciągłe pragnienie więzi idealnej, absolutnej – z oczywistych względów całkowicie niemożliwe do spełnienia, zaczęło rodzić coraz więcej problemów, coraz więcej narastających zranień, przy jednoczesnym poczuciu, że to w gruncie rzeczy ja sama jestem odpowiedzialna za ranienie innych. Być zranionym przez osobę bliską – to jedno. To przecież zawsze można wybaczyć. Ale być świadomym, że samemu się zraniło, zwłaszcza wtedy, gdy tak bardzo pragnęło się kochać – to drugie. Wybaczyć samemu sobie jest o wiele ciężej, choć tak naprawdę taka niezdolność wybaczenia sobie własnej niedoskonałości jest oznaką pychy i egoizmu.

Problemy te łatwo są widoczne w relacjach z dziećmi – gdy odpowiedzialność za kochanie zdaje się być tak przytłaczająca. Dla mnie szokiem jako matki było to, że nie umiem zrealizować ideału miłowania, który sama sobie wytworzyłam. To doświadczenie rozdarcia między ideałem a rzeczywistością było trudne dla mnie do zniesienia.

To wszystko rodzi ból i poczucie nieprzystosowania. Co mogę zrobić? Zrodziła się we mnie potrzeba pisania jako uchwycenia tego uczucia, wyrażenia doświadczenia ciemności i własnej ułomności. I tak naprawdę dopiero przyznanie się do porażki otworzyło dla mnie drogę wyjścia.

Oczywiście, że zbyt jestem ułomna by kochać doskonale. Jedyne co mogę uczynić, to uznać ten fakt i wtedy dopiero mogę zacząć się otwierać na miłość Boga. Zacząć – to właściwie jest wieczne zaczynanie, wciąż od nowa, wciąż i wciąż od początku. Napełnianiu się miłością Boga nie ma końca, jest tylko wieczny początek. To właściwie nie jest wcale dylemat moja miłość versus miłość Boga. Każda miłość pochodzi tylko i wyłącznie od Boga. Jeżeli kocham prawdziwie, to znaczy, że napełniam się Bogiem i kocham Jego miłością. Wystarczy to uznać, wystarczy ujrzeć swój grzech, swoją niemoc, by jednocześnie dać się wypełnić.

Czy jednak rzeczywiście kocham w tej chwili jakkolwiek lepiej niż wcześniej? Nie, właściwie to wcale nie mam tego poczucia. Raczej odnoszę wrażenie, że dylemat stracił na znaczeniu, a może po prostu okazało się, że nigdy nie istniał.

Miłość jako napełnianie się obecnością Boga nie dokonuje się wcale w czasie, ale w chwili, w ulotnym teraz. Zawsze fascynowało mnie augustiańskie rozróżnienie na czas i wieczność i w nim dostrzegam coś, co dla mojego przeżywania rzeczywistości jest najważniejsze. Bóg jest. Jest teraz. Nie ma Go w przeszłości, ani nie ma Go w przyszłości – choć one oczywiście do Niego należą. On jest teraz. Jest, który Jest. I tylko w tej chwili mogę pozwolić się napełnić Jego miłością, teraz w tym momencie mogę kochać.

I dzięki temu widzę jaśniej, że miłość to nie jest coś rozciągnięte w czasie, tylko jest darem chwili, która należy do wieczności. Całe życie może być wypełnione owymi chwilami miłości, ale to właśnie dzięki temu, że w Bogu mogę kochać tu i teraz w pełni, doskonale, w całkowitym oddaniu, nie muszę tak bardzo przejmować się tym ile razy upadłam w mojej miłości, ile razy mój egoizm zwyciężył. Bo to właśnie grzech – mój grzech – czyni mnie niezdolną do miłowania. Tylko oddając się Bogu – i, co chyba najważniejsze, oddając Bogu także mój grzech, mogę wznieść się ponad własną niezdolność i dać się napełnić.

Miłość to są te wszystkie momenty gdy dokonuje się między ludźmi owo niewypowiedziane i niewyrażalne tak. Doskonała miłość, której tak pragnę, to jest chwila gdy patrzę w oczy mojej malutkiej córeczki i widzę jej pierwszy uśmiech. Miłość to jest ta chwila, gdy masuję rozbite kolano mojego syna i po prostu jestem z nim, bez oczekiwań, bez pośpiechu, bez planów. Miłość to jest ta chwila, gdy siedzę z mężem na kanapie, zbyt zmęczona by rozmawiać i łączy nas tylko uścisk ciepłych dłoni. Miłość jest tą chwilą, gdy mała dziewczynka sepleni słodko i wszyscy razem śmiejemy się z radością. To są momenty, które trwają w wieczności, momenty naznaczone obecnością Boga, która wypełnia nasze serca i uzdalnia nas do wzajemnej miłości. To jest pełnia, której zawsze szukałam. Wiem jednocześnie jak bardzo jest ona ulotna i jak bardzo wciąż muszę o nią walczyć…

Czy w gruncie rzeczy ta pełnia, na którą powoli się otwieram rzeczywiście usuwa rozdarcie? I tak, i nie. Rozdarcie pomiędzy czasem i wiecznością jest nieodłączną częścią tego życia, a ono jest głównym źródłem rozdźwięku pomiędzy obrazem rzeczywistości jaki sobie tworzymy, a przeżywaną chwilą. Tylko ciągłe zwracanie się ku Bogu może przemieniać wszystkie moje chwile i coraz bardziej uzdalniać mnie do miłości.

Dlaczego jednak zaczęłam ten tekst od zagadnienia pisania? Potrzeba pisania wynika bowiem z pragnienia uchwycenia chwili i uczynienia ją tym samym wieczną. Zapis doświadczenia, choćby i chwilowego, nadaje mu rodzaj życia wiecznego. Motyw ten powraca u wielu pisarzy, a wynika on właśnie z ciągłego życia w rozdarciu, z czegoś co egzystencjaliści nazywali bólem istnienia, i jest ciągłą próbą odnalezienia odpowiedzi. Egzystencjaliści uznali, że nie ma odpowiedzi – ich dzieła są w gruncie rzeczy próbą pogodzenia się z absurdem istnienia. Inni, zmagali się z tym problemem całe życie – poezja Czesława Miłosza jest dla mnie tego świadectwem. Jeszcze inni poprzez kontemplację odnajdywali Boga w chwili i potrzebowali uchwycić te momenty – to dzienniki Mertona z kolei ukazują to otwarcie się na Boga. Choć w gruncie rzeczy, życie jest ciągłym poszukiwaniem odpowiedzi, która, choć raz wydaje się być znaleziona, za chwilę znów umyka oraz rodzi ból i tęsknotę.

 

Poezja o sobie

Czym jest poezja? Krzykiem duszy wydobytej

Z mroku. Ten krzyk, zawsze pierwszy, przerażony,

Wydobywa się z głębi moich trzewi, tam gdzie

Uczucie ciepła i bezpieczeństwa, spowitego ciemnością

Zderza się z jasnością dnia, rzeczywistości, która odziera

Mnie ze złudzeń. Oślepiające światło razi do bólu dno

Oka i mózg. Umysł miota się, próbując odnaleźć sens

I złożyć w słowa to doznanie, ten ból.

Tym właśnie jest poezja.

 

Zrodzeniem do życia.

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s