Zapach chałki

Co jakiś czas zdarza mi się piec wieczorami chałkę, a wówczas na kolację jadamy wtedy ciepłą chałkę z masłem i popijamy kakao – ale ale żeby nie było, że jemy niezdrowo ;), jest to oczywiście zdrowa chałka z najlepszego ziarna orkiszowego podawana z kakao ze świeżego mleka koziego z własnych kóz…

Te zimowe wieczory gdy całą, obecnie już siedmioosobową rodziną, tłoczymy się wszyscy w zbyt już dla nas ciasnej kuchni wokół stołu i w ciągu kilku minut zjadamy całą chałkę, której zapach roznosi się wszędzie, są po prostu magiczne. Myślę sobie wtedy, że pragnę, aby nasze dzieci tak właśnie zapamiętały nasz dom – i aby blask tych chwil opromienił całe ich dzieciństwo. Czy te chwile mają dla nich takie znaczenie jakie ja pragnęłabym im przypisać – tego oczywiście nie wiem, ale wiem, że nie tylko dla mnie, ale i dla wielu ludzi podobne chwile są właśnie tym, co wpływa na postrzeganie własnego dzieciństwa w dorosłości. Ja też najlepiej wspominam chwile gdy w czas Świąt, czy to Bożego Narodzenia czy Wielkanocy, jeździłam z rodziną do mieszkających daleko dziadków, do mieszkania w kamienicy. Pamiętam jak wspinałam się po schodach na górę, jak otwierały się drzwi i po powitaniu siadaliśmy razem do kolacji – pamiętam zapach tej starej klatki schodowej, ciepło żółtawych ścian mieszkania, smak białego twarogu. I pamiętam następujące w kolejnych dniach przygotowania do Świąt – i ten wszechobecny zapach ciasta, i rozkosz oczekiwania i  tłum ludzi, który przewijał się przez tamten dom i szczęście, które biło z uśmiechów wszystkich, którzy tam przebywali.

To są wspomnienia tylko pewnych chwil mojego dzieciństwa, a jednak są one tak ważne i silne, że w znacznym stopniu opromieniają one wszystko inne. I, co niezwykle istotne, one składają się także na to, kim jestem teraz. Nasza tożsamość, nasze tu i teraz to nie jest bowiem to, kim teraz chcemy być, jakie cechy teraz przejawiamy, czy poglądy, które wyznajemy – a zdaje się, że wiele z nas tak by właśnie chciałoby aby było, abyśmy mogli kształtować nasze ja w oderwaniu od tego, co jest niezależne od naszej woli i decyzji. A jednak to właśnie przeszłość – na którą mamy, zdaje się (!), tak niewiele wpływu – buduje trzon naszej tożsamości. Dlaczego zdaje się? Bo przeszłość możemy albo przyjąć – zaakceptować ją jaka była, zaakceptować siebie takich jakimi byliśmy i takimi siebie kochać; albo odrzucić, a wówczas w pewnym stopniu odrzucić także samych siebie, oderwać siebie od swoich korzeni.

I teraz gdy tnę jeszcze ciepłą chałkę na kromki, smaruję ją rozpływającym się masłem, robię kakao, koniecznie z pianką!, wiem, że życie nie jest tak proste jak wydawało mi się lata temu. Wiem, że następnego ranka zbudzę się do nowych problemów. I wiem, że te problemy miną szybciej niż się spodziewam, a to, co pozostanie to zapach chałki, który w pamięci moich dzieci będzie zawsze budził myśl o domu, o kochającej się rodzinie, o śmiechu i przytulaniu, o rozlanym nieraz mleku i o zbyt małym już stole, przy którym wszyscy się tłoczymy.

Te chwile szczęścia są i to one decydują o tym kim jesteśmy, my już dorośli i nasze małe dzieci. Te właśnie chwile, choć według czasu są tak krótkie, mają w sobie coś niekończącego się, coś wiecznego. I nie jest to jedynie wrażenie, bo to właśnie w tych chwilach w szczególny sposób jest między nami Bóg. Jego Obecność jest tak bardzo wyczuwalna, w uśmiechach wszystkich, w radosnym przekrzykiwaniu się, we wzajemnych uściskach i w zapachu chałki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s