Pachelbel na wyjście z kościoła

mojemu mężowi

Echo drgających strun rozbrzmiewa

dziesiątek lat, suniemy po kobiercu

utkanym z naszych win, poranieni

wrzecionem, spleceni w miłości

bez tchu

Nie możemy przystanąć, zatrzymać się,

złapać w kadr

błysku źrenic jak muśnięcia radości

Nieświadomi grozy wzbudzonej

dudnieniem w marmur posadzki

suniemy w aksamitnej

melodii

Tylko echo powtarza historię

niezapisaną, przyszłość ginącą

w krużgankach świątyni

naszych ogołoconych serc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s