Adoracja. Bóg Piękny

Dobro i zło. Dwie wielkie kategorie, które zdają się zmagać w historii świata i w indywidualnych losach ludzkich.

Tak. Każdy z nas zna to zmaganie.

A jednak nie leżą one wcale na dwóch szalkach jednej wagi. Manichejski obraz świata to kłamstwo, które czyni z Boga, Stwórcy wszechrzeczy, tylko pionka – a choćby i generała – w zmaganiach tego świata.

Ale On jest ponad tym zmaganiem, a dobro nie jest zaledwie Jego cechą, ale Jego istotą.

Dlatego tym przymiotem, który w o wiele pełniejszy sposób niż dobro ukazuje Jego niepodzielne królowanie na świecie jest piękno. Nikt bowiem nie powie, że piękno i brzydota zmagają się ze sobą. Piękno jest kategorią, która króluje niezwyciężona. Brzydota jest tylko brakiem, upośledzeniem piękna.

To kontemplacja piękna natury – w pierwszej kolejności – odsyła nas do jej Stwórcy. Zachwyt, który rodzi się ze spotkania z pięknem wynosi ludzki byt ponad niego samego, ukazując mu istnienie przestrzeni, nie będących jedynie formą materii. Piękno otwiera człowieka na istnienie metafizyki. Podobnie zachwyt, który rodzi się ze spotkania ze sztuką – unosi ludzkiego ducha, ukazując mu to, co przekracza materię – pociągnięcie pędzla, warstwy farb w malarstwie czy wibracje strun głosowych w operze. Piękno nie jest zaledwie funkcją tych elementów. Piękno odsłania prawdę.

To właśnie doświadczenie piękna budzi w człowieku poczucie, że istnieje świat obiektywny. Piękno budzi zachwyt i pragnienie trwania – pragnę, aby to, co piękne trwało bez końca. Jest to przeczucie wieczności. Gdy doświadczenie piękna kończy się – bądź co gorsze urywa – rodzi to niepokój i poczucie, że ta rzeczywistość, w której piękno nie może trwać bez końca nie jest ostateczna. W tym sensie piękno jest początkiem życia duchowego, jego brak zaś prowadzi do rozpadu wewnętrznego – jak pisze wybitny teolog Hans Urs von Balthasar, autor Estetyki teologicznej, kto nie doświadczy piękna „wpada w pustkę, gorzej, w nie-prawdę i nie-dobro”. Źródłem życia duchowego jest adoracja – zachwyt. To z aktu kontemplatywnej adoracji rodzi się pragnienie Boga dla Niego samego. Piękna nie da się zawłaszczyć – doświadczenie zachwytu nad pięknem wyklucza egoistyczną chęć posiadania. Agape jako miłość obdarowująca jest pragnieniem włączenia się w strumień piękna. Człowiek przeczuwa, że chęć zawłaszczenia zniszczyłaby doświadczenie piękna – ono może istnieć tylko w rzeczywistości obiektywnej, poza-mną.

Doświadczenie piękna jest więc jedną z najprostszych dróg do odkrycia obecności Boga. Owo doświadczenie nie musi jednak ograniczać się do piękna natury czy piękna artystycznego. Doświadczenie jedności, miłosnej więzi z drugim człowiekiem także może być przeżywane jako dotyk piękna. Tak sformatowane doświadczenie otwiera człowieka nie tylko na świat subiektywnych przeżyć – ja czuję; ja chcę; jest mi dobrze – ale na fakt, że to, czego doświadczam jest obiektywne, a więc jest rzeczywistością daną, jest darem – ta chwila jest piękna; to, co odczuwam jest cudowne. Ta delikatna zmiana akcentów przewartościowuje całe doświadczenie i pozwala zasmakować w istnieniu rzeczywistości piękna, mającej czysto metafizyczny wymiar. To jest moment, w którym człowiek otwiera się na Boga.

Zatem chociaż jednym z częściej wymienianych przymiotów Boga jest dobro – kategoria w dużej mierze relacyjna, w której postrzegamy Boga jako dobrego dla nas – to tym przymiotem, który najdoskonalej pozwala doświadczyć Boga w Nim samym jest piękno, a najprostszą drogą ku temu jest adoracja. Na koniec, warto zwrócić uwagę na dwa fakty. Pierwszym jest to, że ludzie szczególnie wrażliwi na piękno są też najczęściej niezwykle wyczuleni na istnienie rzeczywistości duchowej, dlatego także celem wychowania powinno być uwrażliwianie na piękno, co jest szczególnie trudne we współczesnej kulturze, w której estetyka zabawek czy filmów dla dzieci jest raczej porażająco brzydka. Drugi fakt jest z pierwszym głęboko związany – współczesny świat jest coraz bardziej odarty z doświadczenia piękna. Jednym z tego przejawów jest coraz większe oderwanie człowieka od natury, najłatwiej dostępnego i zarazem namacalnego źródła piękna w świecie. Drugim jest zmiana paradygmatu sztuki jako nośnika doświadczenia piękna. Jeżeli zadaniem sztuki przestaje być sublimacja ludzkiego ducha, jako ubogacanie go poprzez doświadczenie piękna, to jej odbiorca zostaje odarty z doświadczenia wyjścia z siebie, owego przeczucia obiektywnej rzeczywistości metafizycznej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s