W ogniu

Temat piekła nie jest bynajmniej zbyt popularny, a Ci, którzy go poruszają w kręgach szerszych niż czysto kościelne, często są obrzucani dość zdziwionymi spojrzeniami. Ale ja bardzo lubię iść pod prąd, więc postanowiłam jednak podjąć się tego, w gruncie rzeczy, arcyciekawego tematu.

Przyznam szczerze, że jestem w pewnym sensie zdziwiona tym, jak wiele mylnych wyobrażeń wciąż funkcjonuje na temat samej idei piekła. Jedni – także wierzący – uważają ją za kompletnie przestarzałą ideę, która w świetle doktryny o miłosierdziu Boga nie ma już racji bytu, a inni z kolei wciąż odmalowują piekło pożytkując się obrazami siarki i kociołków. W świetle współczesnej teologii natomiast doktryna o piekle wygląda całkowicie inaczej. Z jednej strony oczywiście, chrześcijańska teologia nie ma wątpliwości co do samego istnienia piekła – przede wszystkim dlatego, że jego istnienie potwierdzają słowa samego Jezusa w Ewangelii, a one pozostają dla Kościoła niepodważalne – choć sam fakt jego istnienia nie wyjaśnia jeszcze czy to piekło jest czy nie jest puste. Rozważania podjęte przez Orygenesa na ten temat nadal pozostają aktualne, choć pozostawienie otwartej takiej możliwości nie zwalnia nas z rozważań na temat tego czym w istocie piekło jest – warto zauważyć, że papież Franciszek, który tak często podkreśla Boże miłosierdzie, również niezwykle często w swoich kazaniach podkreśla realność istnienia piekła. Z drugiej jednak strony w ciągu wieków całkowicie przeobraziła się wizja tego czym w swej istocie jest piekło – i wizja ta wyjaśnia też wiele wątpliwości zarówno związanych z pozorną sprzecznością pomiędzy nieskończonym Bożym miłosierdziem a istnieniem piekła, jak i wyjaśnia niektóre dość trudne do zrozumienia wątki w samych Ewangeliach.

Bóg jest miłością – jak pisze św. Jan i jak wszyscy wierzymy. Miłość zaś zarówno w Piśmie Świętym jak i w powszechnym pojęciu w wielu kulturach najczęściej jest obrazowana jako ogień. Wizja spalającego ognia miłości szczególnie silnie jest obecna w pismach mistyków hiszpańskich z XV wieku – szczególnie u św. Teresy z Avila czy u św. Jana od Krzyża, ale później także u samej św. Teresy z Lisieux. Bóg jest ogniem, który spala – tych, którzy wypełnieni są jego miłością przemienia i przebóstwia, by stali się jak On sam – jak  Chrystus w Ewangelii Jana mówi „Bogami jesteście”. Takie właśnie jest przeznaczenie wszystkich zbawionych, aby jako całkowicie przebóstwieni, mieli udział w życiu samego Boga. Boski ogień miłości spala jednak także grzech – i to jest właśnie czyściec, który nie jest bynajmniej jakimś szczególnym oddzielonym od innych miejscem, gdzie przewidziane są jakieś perfidne kary dla grzeszników. Jest tak samo miejscem zbawienia, ale też szczególnym czasem – a może raczej momentem – prawdy, kiedy człowiek musi w ogniu Bożej miłości ujrzeć swój własny grzech i całą krzywdę, jaką nim wyrządził. A prawda o naszym grzechu jest po prostu bolesna – niesie z sobą cierpienie i wewnętrzne pragnienie jego odpokutowania. Czy nie jest tak z każdym z nas w momencie kiedy nagle uświadamiamy sobie, że wyrządziliśmy komuś jakieś zło? Taka chwila jest bardzo bolesna i taką chwilą jest właśnie czyściec – jest po prostu stanięciem w prawdzie, obnażonej przez ogień Bożej miłości.

Aż dochodzimy do punktu, w którym pada najbardziej dramatyczne pytanie – czy są lub będą tacy, którzy zetknąwszy się z miłością Boga, mogą ją, jako wyraz swej wolnej woli, odrzucić? Odpowiedź musi brzmieć: tak mogą być, choć nie wiemy oczywiście czy są. Wolna wola jest niezbywalnym darem Boga dla człowieka i Bóg szanuje każdy wybór człowieka, nawet ten, który jest równoznaczny z jego odrzuceniem. Tylko że ci, którzy znienawidzili miłość Boga, tak samo pozostają nią ogarnięci jak ci, którzy za nią poszli i tak samo jak tamtych obejmuje ich ogień Jego miłości. Tylko że dla nich jest on po prostu nie do zniesienia. Niebo zbawionych i piekło potępionych są jednym i tym samym – są miłością Boga. Różni je nie miejsce przebywania czy istota jakiś specjalnych doznań – różni je serce człowieka, który jest ogarnięty miłością Boga. Jak napisał C.S. Lewis „drzwi do piekła są zawsze zamknięte na klucz od wewnątrz” – i można dodać, że jest to klucz, który znajduje się w sercu człowieka. I w tym sensie zrozumiałe stają się słowa Chrystusa z Ap 3,20: „Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną”

Bóg zawsze stoi u drzwi i kołacze do naszego serca. Jak napisał bp Barron z kolei: „To nasza przewrotna wolność, a nie Boża decyzja, zamyka nas na klucz przed Bogiem. (…) Różnica między niebem a piekłem jest funkcją naszej wolności: w pierwszym przypadku otwiera się na Boga, a w drugim odwraca się od Niego.”

W takim rozumieniu idei piekła nie istnieje żadna sprzeczność pomiędzy Bożym miłosierdziem a potępieniem, bo tym, który dokonuje potępienia jest sam człowiek, a nie Bóg. Bóg nie może zmienić swojej istoty, którą jest sama miłość i nie może też odebrać człowiekowi wolności w odrzuceniu tejże miłości. Ogień tej miłości ogarnia tak samo zbawionych i potępionych, różnica polega tylko na ich wewnętrznym stosunku do Boga. Nie ma tu zatem mowy o rozumienia nieba i piekła jako osobnych miejsc w przestrzeni czy też o traktowaniu jednych i drugich przez Boga w inny sposób jako formę kary czy nagrody za życie na ziemi.

Dzięki takiemu spojrzeniu łatwiej jest też zrozumień np. słowa Chrystusa, które zdają się być tak okrutne – a mianowicie te, że grzechy przeciwko Duchowi Świętemu nie zostaną przebaczone („Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12, 31n.)). Nie chodzi tu bynajmniej o to, że Bóg posiada katalog grzechów, których nie zamierza przebaczyć. Przy głębszej refleksji nad istotą tych grzechów widać, że są to właśnie najbardziej podstawowe grzechy serca polegające na odrzuceniu Boga, na całkowitym odwróceniu się od Niego. A to właśnie te grzechy tak całkowicie mogą przemienić serce, że ono w decydującym momencie odwróci się od Boga całkowicie. Dlatego właśnie pan Jezus szczególnie przed nimi przestrzega. Warto w tym punkcie zauważyć, że jednym z grzechów przeciwko Duchowi Świętemu jest, nazwijmy to, lekkie traktowanie miłosierdzia Bożego jako czegoś, co niemal mi się należy, w myśl zasady: Bóg jest miłosierny i mi na pewno też wszystko przebaczy, a więc w gruncie rzeczy nie muszę się starać, nie muszę się spowiadać, bo i tak będę zbawiony. Otóż problem polega na tym, że grzech ten przemienia serce, wykrzywia obraz Boga w sposób tak radykalny, że w momencie rzeczywistego spotkania z Bogiem, człowiek nie pozna Go i odrzuci, jako coś zagrażającego dla siebie. Dlatego też lekkie traktowanie doktryny o piekle, w myśl zasady, że ja przecież Boga nie odrzucę i w związku z tym potępienie mi nie grozi jest równie, można by rzec, groźne. Napisałam ostatnio tekst Twarz Boga, w którym poruszyłam problem tworzenia obrazu Boga wedle własnych wyobrażeń – to jest poważne niebezpieczeństwo, które realnie oddala nas od Boga. Istotą wiary jest bowiem oczyszczanie noszonego w sercu obrazu Boga tak, by pozwolić Mu coraz pełniej objawiać się i działać w naszym życiu wedle Jego woli. Jeżeli zaś tworzymy własny obraz Boga, narażamy się na niebezpieczeństwo, że  w momencie gdy rzeczywiście Go spotkamy, uznamy Go za tak odmiennego od naszej wizji, że odwrócimy się nawet od Jego miłości.

Jednocześnie obrazem, który najczęściej przedstawia piekło w Piśmie Świętym jest oczywiście ogień piekielny i – co paradoksalne – w tym rozumieniu pozostaje on dalej najlepszą metaforą samej istoty piekła. Odkładając na bok interpretacje o fizycznym charakterze tego ognia, a skupiając się na właściwym znaczeniu, o którym pisałam – czyli na miłości Bożej, która odrzucona przez człowieka staje się spalającym cierpieniem – dobrze jest zwrócić uwagę, że doznania duchowe nie mają innych opisów poza metaforami doznań fizycznych i nie zaperzać się, jak czyni to wiele osób, że to taki prymitywny opis. Warto zauważyć, że w Piśmie Świętym jest tylko wspomnienie o ogniu piekielnym, a wszelkie dodatkowe opisy kociołków to już czysto ludyczny dodatek. Nie posiadamy języka, który pozwoliłby nam na opisanie doznań duchowych w inny sposób niż opisując je poprzez świat fizyczny. Warto spojrzeć w tym kontekście na całą literaturę duchową, w szczególności zaś na pisma mistyczne. Wszystkie opisy tam się pojawiające są opisami traktującymi świat fizyczny jako metaforę przeżyć duszy. W szczególności najbardziej chyba „duchowe” z pism chrześcijańskich czyli dzieła św. Jana od Krzyża, to jest w zasadzie wielka poezja, która językiem całkowicie naturalnym opisuje największe przeżycia duchowe jakie mogą być udziałem człowieka. Nota bene opis nocy ciemniej – czasu wielkiego cierpienia, które jest formą przejścia przez czyściec (stąd określenie nocy ciemnej jako czasu oczyszczenia) na ziemi dla tych, którzy osiągają jeszcze świętość za życia jest dokładnie opisem przejścia przez ogień, który wypala grzech, by móc osiągnąć zjednoczenie z Bogiem jeszcze w życiu doczesnym.

 

W powyższym tekście bardzo pobieżnie starałam się podejść do tematu, który jest w gruncie rzeczy tak bardzo obszerny. Wszystkim chętnym do zagłębienia się w temat bardzo polecam tom X Opera Omnia kard. Ratzingera pt. „Zmartwychwstanie i życie wieczne”.

Inną, dużo przystępniejszą książką, która w arcyciekawy – zresztą fabularny! – sposób wyjaśnia całą problematykę nieba i piekła jest „Rozwód ostateczny” C.S. Lewisa. Opowiadanie to ukazuje grupę turystów z piekła zaproszonych na wycieczkę do nieba. Na koniec tejże wycieczki zostaje im zaoferowana możliwość pozostania w niebie. Opowiadanie to bazuje oczywiście na tej metaforze, w której niebo i piekło pozostają osobnymi miejscami w przestrzeni, niemniej w sposób naprawdę porywający podejmuje bardzo trudne i budzące w ludziach wiele wątpliwości wątki dotyczące istoty zbawienia i potępienia, między innymi chyba najbardziej palące pytanie o możliwość szczęścia zbawionych w obliczu cierpienia potępionych.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s