Seks wysublimowany

Przeczytałam dziś artykuł w niezwykle uznanym magazynie Psychology today, który mną do głębi wstrząsnął – i to niestety w niezbyt dobrym sensie. Artykuł zatytułowany – w moim tłumaczeniu – „6 sposobów pozwalających osiągnąć integrację seksualną” – dotyczy problemu konfliktu sfery wartości ze sferą pragnień i fantazji seksualnych oraz tego jak w związku z tym możemy pracować nad integracją wewnętrzną, obejmującą właśnie sferę seksualną. Osobom bardziej zainteresowanym tematem podaję link do artykułu: 6 ways to develop sexual integrity, choć jednocześnie uprzedzam, że można znaleźć tam takie rady jak częstsze oglądanie pornografii jako sposób na osiągnięcie owej integracji.

Cały sens artykułu sprowadzić można właściwie do jednego prostego stwierdzenia. Istnieje konflikt pomiędzy sferą wartości a sferą pragnień seksualnych (tu trudno się nie zgodzić), a w związku z tym to wartości jako coś przestarzałego są tym, co należy dostosować do tych jakże naturalnych pragnień.

Pierwszą moją myślą po przeczytaniu tego artykułu była refleksja, że nie bardzo wiem, co w związku z tym miałoby nas odróżniać od zwierząt z ich dość naturalnym instynktem i dążeniem do jego zaspokojenia. Niemniej nie chcę w tym wpisie jakoś pastwić się nad tym, jaki ten wniosek jest właściwie poniżający dla człowieka. Chcę raczej napisać o tym, co w związku z tym jest rozwiązaniem sytuacji, w której jest w konflikcie z B. Każdy niemal konflikt możemy sprowadzić do tego prostego ujęcia, ale nie ma właściwie sytuacji, w której możemy jasno powiedzieć, że to w związku z tym jest ważniejsze od B, lub odwrotnie. Dotyczy to także konfliktu sfery wartości ze sferą seksu. Jednym słowem chcę powiedzieć, że nie możemy po prostu uznać, że wartości są ważniejsze od seksu i w związku z tym należy seks poddać jasnym regułom, nakazom i zakazom, a wówczas po prostu będzie dobrze. Takie rozstrzygnięcie rzeczywiście może prowadzić do problemów z integracją seksualną – co oczywiście widać także w historii chrześcijaństwa, kiedy seks był tematem tabu – choć według mnie o wiele bardziej problematyczne to było w szczególnie purytańskich odmianach protestantyzmu niż w katolicyzmie.

Niemal każdy konflikt wiąże się z wyniesieniem go na wyższy poziom – z próbą zrozumienia obydwu stron i ich pogodzenia, raczej niż rozstrzygania całkowicie na korzyść jednej strony. I co może się wydawać dziwne, dotyczy to także konfliktu wartości i sfery seksualnej. Konflikt ten należy przenieść wyżej – sublimować go z tej podstawowej płaszczyzny do płaszczyzny duchowej. Zarówno seks w ujęciu czysto fizykalnym, jak i wartości w rozumieniu tylko reguł, czyli czegoś narzuconego z zewnątrz, wymagają zintegrowania wewnętrz w duchowości – a dla niektórych może prościej  – w psychice człowieka. A zatem i seks i wartości muszą (i mogą!) zostać pogodzone w sferze duchowej. I tylko to może być rzeczywistym rozwiązaniem tego konfliktu.

Ładnie to się pisze, ale na czym to w rzeczywistości miałoby polegać? Na niczym innym jak na nadaniu sensu. Osoby, które przebrnęły przez wspomniany przeze mnie artykuł mogą zauważyć, że była w nim mowa jedynie o fantazjach i pragnieniach erotycznych w stylu różne rodzaje seksu, seks w trójkącie i inne, których nie bardzo chce mi się tu wymieniać. W tym ujęciu – pojawia się pragnienie i można je zrealizować albo nie. Właściwie nie istnieje tu nawet pytanie o sens, o to dlaczego i po co dana osoba tego pragnie. Trudno nawet mówić o tym, żeby pragnienia seksualne miały w takim razie w ogóle jakieś znaczenie. Pojawiają się i znikają (albo i dręczą) i koniec. Człowiek jest jedynie rodzajem zbiornika, przez który te pragnienia przepływają.

To samo bywa oczywiście z wartościami. Wiele z  nich przyjmujemy (z powodu tradycji, wychowania w rodzinie, czy, jak to zostało ujęte w artykule, opresyjnej religii) rzeczywiście bez głębszej refleksji. I to jest zdecydowanie błąd. Wartości, aby nie stały się źródłem konfliktów wewnętrznych (i to nie tylko w sferze seksualnej) muszą zostać zinternalizowane, co w praktyce naczęściej rozpoczyna się od próby zrozumienia ich sensu. Dlaczego określone wartości mają sens? Czemu służą? Co wnoszą w moje życie? Ten początek zazwyczaj wiąże się z próbą zrozumienia czysto intelektualnego, ale ostatecznie musi przejść do sfery duchowej, by można było mówić o pełnym uwewnętrznieniu. Muszę rzeczywiście doznać głęboko w sercu, dlaczego coś – dana wartość – jest dla mnie dobrem. Wykracza to już poza sferę czysto poznawczą, musi zostać przeżyte i zaakceptowane przez wolę – ja tego chcę, bo nie tylko wiem, ale także czuję, że to jest dla mnie dobre.

Co to oznacza w przypadku konfliktu – upraszczając – wartości z seksem? Moja sfera seksualna ma służyć mi jako człowiekowi, ma ubogacać moje życie, ma wnosić w nie dobro – to jest prawda, która wcale nie musi się wiązać z jakąkolwiek religią. A jeżeli tak, to wszystkie moje pragnienia seksualne muszą podlegać nie tylko prostemu zaspokajaniu, jak w przypadku zwierząt, ale także być sublimowane do głębszych sfer – w pierwszej kolejności intelektualnej, poprzez zwykłą próbę zrozumienia ich sensu i tego co w mojej konkretnej sytuacji życiowej one znaczą i ku czemu mnie prowadzą, a wreszcie także do sfery duchowej, poprzez przeżycie – uznanie istnienia samych pragnień, przy jednoczesnej wewnętrznej akceptacji tego, co w nich prowadzi mnie ku dobru, a co mnie od niego oddala. Czy jednak rzeczywiście taki proces internalizacji i sublimacji sfery seksualnej może uwolnić od konfliktu? Czyli w zasadzie od dalszego przeżywania pragnień erotycznych, które odbiegają od wyznawanych wartości? Zdecydowanie tak, gdyż owo zrozumienie i pełna akceptacja pozwala nam nie tylko dostrzec, ale także przeżyć prawdziwe piękno seksu – i wówczas razi kontrast pomiędzy fantazjami seksualnymi, których spełnienie niesie z sobą nie tylko fizyczne zaspokojenie ale i duchowe piękno, a tymi, które są wyrazem samego instynktu i nie prowadzą do dobra. Internalizacja prowadzi do przemiany woli – człowiek, który przejdzie tę drogę, nie pragnie już tego, co wewnętrznie przyjął i uznał za niszczące dla siebie samego. Nie musi już z bólem odrzucać pewnych pragnień czy fantazji i przeżywać w związku z tym rozdarcia – one się najczęściej po prostu nie pojawiają, a jeżeli się nawet pojawiają, to zawsze ma już narzędzie by sobie z nimi poradzić. Pojawiają się natomiast oczywiście te pragnienia, które zostały uwewnętrznione jako prowadzące do dobra – i to jest całkiem normalne. W tym sensie duch człowieka jest w naturalny sposób skierowany ku dobru – jeżeli tylko rzeczywiście umie rozeznać dobro w swoim życiu.

Wartości są tym, co ma nam tak naprawdę pomóc na tej drodze. Problem polega na tym, że w przypadku wielu osób, wartości dotyczące sfery seksualnej nie są zinternalizowane – czyli zrozumiane, przyjęte i zaakceptowane. Nie ma co ukrywać, że niektóre z nich trudno zrozumieć, zwłaszcza w świecie, który oferuje tak łatwą alternatywę, pozornie, nie niosącą z sobą żadnego zła. Co gorsza, nie ma żadnej prostej recepty na to, jak można przyjąć chociażby naukę katolicką odnośnie seksualności. Jest oczywiście wiele pozycji książkowych, wiele rekolekcji, które wyjaśniając w przystępny sposób teologię ciała starają się pomóc ludziom w zrozumieniu i akceptacji wewnętrznej wartości, które niesie. I niewątpliwie teologia ciała ma swój absolutnie wybitny wkład w ten proces, bo ukazuje wyższy sens seksualności i jej przeżywania w małżeństwie, już nie sprowadzając seksu wyłącznie do płodności, ale przede wszystkim ukazując jej rolę w relacji dwojga ludzi. Niemniej treści zawarte w teologii ciała dalej są dla wielu ludzi po prostu trudne. Nie ma zresztą żadnej szybkiej metody, która pozwala na internalizację wartości, zawsze jest to proces, który jest trudny i wymaga dużo cierpliwości także wobec samego siebie – wobec swoich błędów i upadków. Propozycja, która zawarta jest w artykule wspomnianym przeze mnie jest prosta – przeżywam konflikt, a zatem muszę znaleźć szybkie i proste rozwiązanie – przyznać „rację” jednej stronie. Z pewnością tak by było łatwiej, zwłaszcza w świecie, w którym szybkie rozwiązania są cenione. Ale to nigdy nie może być rozwiązaniem żadnego konfliktu – także tego wewnętrznego. Muszę ten konflikt przyjąć – zaakceptować w sobie i szukać rozwiązania, które połączy te dwie sfery, zamiast unicestwiać jedną z nich. Ta druga droga może być bardzo trudna – i trwać nawet latami – ale ostatecznie przecież jestem człowiekiem – a jako człowiek mam się wznieść ponad to, co mi się po prostu narzuca z zewnątrz i nadać temu właściwy sens.

 

 

 

2 uwagi do wpisu “Seks wysublimowany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s