By nasycić życia głód

Ostatnio chodzi za mną ta pieśń  – zachwyca mnie swoim obrazem Boga, który idzie, biegnie niemal na spotkanie z człowiekiem, by nasycić nasz głód życia.

A ja odczuwam w sobie wielki głód życia – i wcale nie tylko życia wiecznego, które oczekuje nas po śmierci. O tym już kiedyś pisałam, ale życie po śmierci w gruncie rzeczy wcale nie jest głównym przedmiotem owego „głodu”.

Głód życia jest czymś, czego chyba wszyscy doświadczamy już teraz. Pragnę żyć, pragnę to życie przeżyć w całej jego intensywności, w wielości barw, we wszystkich jego blaskach – i cieniach także (pewnie dlatego, że to często te cienie właśnie pozwalają nam docenić blaski).

Ale im bardziej doświadczam pragnienia życia, radości dnia codziennego, tęsknoty za miłością, drobnych przyjemności i wielkiego szczęścia, tym bardziej odkrywam, że wszystko to w gruncie rzeczy kieruje mnie ku Bogu. I tylko w Nim znajduje swoje ostateczne spełnienie. Tylko On naprawdę nasyca mój głód życia – także tego doczesnego.

Mogę wiele górnolotnych słów pisać o tym dlaczego. Ale ostatnio zachwycił mnie film, który w niezwykle prosty sposób ukazał tę prawdę. Chodzi mi o film pt. „Uczta Babette” – od dawna chciałam go obejrzeć, ale dopiero niedawno mi się to udało. I zachwyciłam się jego przesłaniem (tym, którzy nie oglądali, a nie lubią spoilerów radzę nie czytać dalej, bo niestety ujawnię częściowo jego treść).

Film w całej pełni ukazuje niezwykłą afirmację życia – i tego prostego i tego, można powiedzieć, luksusowego, którego alegorią jest wykwintna francuska uczta, wydana przez kuchmistrzynię Babette dla prostych wieśniaków z wioski. Obraz uczty, cieszenia się jedzeniem, pokazuje jak wszystko jest darem Boga – i nie ma sensu zamykać się w ascezie (jeżeli ona sama nie płynie rzeczywiście z serca człowieka i nie jest całkowicie dobrowolnym darem z siebie). Ale to co mnie najbardziej poruszyło w tym filmie, to historia generała, który odrzuciwszy w sercu miłość do jednej z dwóch sióstr ze wsi, wybiera karierę wojskową, by po latach, z poczuciem wielkiej straty powrócić do domu sióstr, właśnie na wydaną przez Babette ucztę – powrócić, z pewną goryczą, po to, aby się przekonać czy nie stracił w życiu największego szczęścia. W toku tej niezwykłej kolacji, doświadcza jednak iluminacji – oto nic nie utracił, bo życie przeżyte razem z Bogiem zawsze jest wygrane, a miłość, którą pozornie porzucił, jest wieczna i choć nie dane było mu przeżyć życia u boku ukochanej kobiety, to jednak wcale jej nie utracił – w niepojętym sensie, ta miłość jest wieczna i właśnie w Bogu uzyskuje swe ostateczne spełnienie.

Wiele osób niewierzących pewnie powiedziałoby, że to tylko mrzonki – pocieszanie się w sytuacji straty. A jednak doświadczenie niezwykłej łaski jaka płynie z głębokiej relacji z Bogiem pozwala doświadczyć właśnie takiej pełni życia. Żaden życiowy wybór nie może być wyborem przegranym – Bóg zawsze jest z nami i w Nim ostatecznie wszystko osiąga swą pełnię. Wszystko, co jest przeżywane jako łaska w poczuciu dziękczynienia, nabiera cech wieczności i przez to nigdy nie może przemienić się w stratę.

Ja sama doświadczyłam tego w życiu kilka razy bardzo głęboko. Trudno mi nawet o tym pisać, bo są to często tak intymne przeżycia, że nie dają się nawet wysłowić. Ale najprościej mi będzie opisać to może na banalnym przykładzie.

Kilka lat temu uśpiona została moja kotka, która była ze mną przez trzynaście lat. Było mi tamtego dnia bardzo smutno. Przypominałam sobie jak pojawiła się w naszym – wtedy jeszcze moim i moich rodziców – domu. Było to w okresie późno-nastoletnim, który był dla mnie bardzo trudny. Czułam się wtedy niezwykle samotna i moje problemy zaczęły się także manifestować manią czystości. Kiedy moje wieloletnie marzenia o własnym kocie wreszcie się spełniły, poczułam się o wiele lepiej psychicznie – nie tylko dlatego, że musiałam się pogodzić z tym, że kot jednak wprowadza w życie sporo brudu, ale także dlatego, że mimo, że było to tylko zwierzę, zapełniło jakąś pustkę, którą wtedy odczuwałam w sercu.

I kiedy tak wspominałam tamte lata, nagle poczułam wdzięczność, że Piumka właśnie wtedy pojawiła się w moim życiu. Pomyślałam sobie jak niezwykły był to dla mnie dar od Boga, jakie troskliwe i czułe świadectwo Jego miłości, że w tak niepozorny – zdawałoby się – sposób się o mnie zatroszczył. To nie był ani żaden cud, ani jakaś nadprzyrodzona łaska – zwyczajne życie, przez które najczęściej objawia się Jego miłość. Kiedy jednak zdałam sobie z tego sprawę, że moja kotka była takim prostym darem Boga, poczułam naprawdę pełnię szczęścia i żal straty, jaki tamtego dnia odczuwałam, zniknął. Piumka była darem dla mnie na tamten czas mojego życia. Była czymś dodanym. I mogę być za nią wdzięczna Bogu. To, że jej życie się zakończyło, pozostało dla mnie smutne, ale nie wiązało się już z poczuciem straty. Doświadczyłam pełni Bożej łaski i pojęłam, że w tym sensie jest ona wieczna – i Piumka, nie tyle jako zwierzątko, ale właśnie jako dar Boga, też pozostaje wieczna (i to według mnie jest odpowiedzią na pytanie, które dręczy wielu ludzi, którzy pragną, by zwierzęta były też w niebie – według mnie są, ale nie ze względu na swój własny byt, który nie jest jednak nadprzyrodzony, ale ze względu na łaskę Boga).

Później, czegoś podobnego, o czym jednak trudno mi pisać, doświadczyłam w odniesieniu do bliskiej osoby, której utratę w życiu przeżywałam. Pojęłam, że jej obecność w moim życiu była niezwykłą łaską – i jako takiej nigdy jej nie tracę. To, że już nie jesteśmy blisko ze sobą – cóż, jest może smutne – ale spojrzenie na osoby, wydarzenia, zwierzęta czy nawet rzeczy w naszym życiu jako na dary, sprawia, że możemy doświadczyć pełni i uwolnić się od palącego żaru straty. Nic nie utraciliśmy – to, co było, było darem – a więc czymś dodanym, czymś, czego wcale nie musiało być. A skoro było darem, to było darem na określony czas naszego życia. Bóg dalej jest z nami i dalej obdarza nas darami, które nieustannie, dniem za dniem, świadczą o Jego czułej i jakże troskliwej miłości. Jednak możliwość spojrzenia na cokolwiek jako na dar musi zakładać w sobie istnienie Dawcy. Ślepy los nie obdarza nas darami.

Czasem takie spojrzenie na życie, jest niesłychanie trudne. Tak bardzo zamykamy się w żalu za tym, co utraciliśmy. A jednak, choć, tak jak filmowy generał, możemy mieć wrażenie, że oto przegraliśmy życie, to tylko blask wiary może nam ukazać, że nic nigdy nie może być utracone. Że w Bogu nasze życie osiąga absolutną, także doczesną, pełnię. Nigdy nie przegramy życia. Ono zawsze będzie nam dane z nadmiarem. I te proste codzienne radości, pyszne jedzenie, szalone zabawy, śmiechy i tańce – i te codzienne małe zmagania, ulewa na plaży, przypalony garnek, obite kolano oraz wszystkie te nasze wielkie życiowe blaski i cienie – to wszystko zamienia się w pełnię radości, jeżeli jest przeżyte w relacji z Bogiem. Dlaczego ta relacja ma tak ogromne znaczenie także w doczesności? Bo nawet proste życiowe przyjemności, przeżyte w odniesieniu do Boga dają poczucie pełni i nasycenia. Te same przyjemności przeżywane dla nich samych, wzmagają tylko głód i pragnienie doświadczania wciąż więcej i więcej.

Tylko On nasyca nasz głód życia. I wiecznego i doczesnego.

Dlatego właśnie jestem taka szczęśliwa. Pomimo trudów i przeciwności, których czasem wydaje się zbierać aż nadto. Ty sycisz mnie, Panie, drobnym promykiem słońca zza chmur, uśmiechem dziecka, ulewą na plaży, szalonym tańcem, a nawet samochodem, który mi ostatnio wpadł do rowu. Wszystko to przemienia się w radość, bo Ty jesteś ze mną. I miłość, którą napełniasz moje serce i ludzi, których mi dajesz – to jest radość mojego życia. To jest pełnia, którą mnie nasycasz.

 

Jedna uwaga do wpisu “By nasycić życia głód

  1. Pingback: Budując | TU I TERAZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s