Źdźbło

 

Siedzę

Wygodnie umoszczona na pufie przed domem

Stopy opieram na spalonej trawie

 

Słońce praży

Suche źdźbła pieszczą moje stopy

Gdzieniegdzie tylko wybijają zielone kępy

 

Nie złamiesz trzciny nadłamanej

Obiecałeś

Obiecałeś

 

Dużo obiecywałeś

Jak kochanek zwodziłeś mnie, Panie

A ja uwierzyłam

 

Wierzę

I czekam na spełnienie obietnicy

Choć wielu powie, że próżne czekanie

 

We mnie tkwi jak gwóźdź wbity w starą deskę

Wspomnienie miłości

Szept kochanka

 

Wiara niezłomna

Boże mój, Boże, cóżeś mi uczynił?

Na przekór światu zabrałeś dla siebie

 

I żyć już nie umiem

Bo świat to za mało

Wolę pozostać ukryta w małym źdźble trawy

 

Z Tobą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s