Glob

 

wybieram nóż

stal odbija

wykrzywioną twarz

 

błazna

 

ostrze czasu

wbijam w skórę

pomarańczy

rozcinam na części

 

soczysta krew cieknie

po dłoniach

 

i tylko mrowie na powierzchni

niewidoczne obnażonym

spojrzeniem

 

ogołoconym

ze złudzeń i metafor

 

krzyczy wrzeszczy wyje

 

czekając na dies ire

 

chciwie połykam pomarańczę

konsumuję

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s