Ty i ja. W Chrystusie

W cyklu postów o małżeństwie jest jeszcze wiele tematów, które mogłabym poruszyć, jak przebaczenie czy prawda. Wszystkie one są ważne, ale dochodzę do wniosku, że taka lista tematów mogłaby się ciągnąć w nieskończoność.

Pozostaje więc jeden najważniejszy, bez którego nie mogłabym zakończyć. Ostatecznie bowiem pełnia miłości, której doświadczamy jako małżonkowie pochodzi z łaski Boga. Dotyczy to wszystkich małżeństw – czy są tego świadome czy nie. Bóg jest miłością i nie istnieje miłość, która nie byłaby Bogiem. Jednak trwanie przy Chrystusie w wymiarze sakramentalnym ożywia moc tej łaski i daje szczególną siłę do radzenia sobie z wszelkimi trudnościami, które stają na naszej małżeńskiej drodze.

Dla mnie największą łaską, jakiej jako małżeństwo doświadczamy, jest to, że od dnia ślubu wiedzieliśmy, że Chrystus jest w nas i pomiędzy nami. To jest dar, w którym nie ma żadnej naszej zasługi. Nie wiem dlaczego dane nam jest doświadczać tego daru. Wiem tylko, że naszą odpowiedzialnością jest trwanie w doświadczeniu tej łaski i podtrzymywanie jej płomienia. Podstawą, która pozwala nam w tym trwać są oczywiście sakramenty, w szczególności Eucharystia. Ale pielęgnacja takiego daru wymaga jeszcze więcej zaangażowania. Dla nas chyba najważniejsza jest codzienna modlitwa małżeńska, a także szczególna, odbywająca się regularnie rozmowa, która w różnych wspólnotach przybiera swoje specyficzne nazwy: dialog małżeński, trilog czy po prostu spotkanie małżeńskie. Dlaczego jest to szczególna rozmowa? Czasem zdaje się nam, że jako małżeństwo rozmawiamy ze sobą bezustannie o wszystkim, a jednak okazuje się, że warto jest znaleźć czas na taką osobistą, długą rozmowę, którą na znak obecności Boga pośród nas odbywamy najczęściej przy blasku świecy, kiedy wreszcie mamy czas podziękować sobie wzajemnie za naszą miłość i jej codzienne przejawy; kiedy możemy w atmosferze pokoju i zaufania poruszyć problemy, które się między nami pojawiają; kiedy mamy czas omówić wszystkie ważne decyzje dotyczące naszego małżeńskiego i rodzinnego życia. Mam wrażenie, że zwłaszcza podjęcie najważniejszych decyzji życiowych przy kruchym blasku świecy, który przypomina nam, że podejmujemy je w obliczu Boga, nadaje szczególną rangę wszystkim naszym działaniom. Zawsze potem postępujemy w świadomości, że oto podjęliśmy jakąś decyzję przed Bogiem i że przy tej decyzji teraz dobrze jest trwać, niezależnie od wahań i chwilowych emocji, które często przyćmiewają rozsądek. Taki dialog małżeński pozwala nam też stawać w prawdzie, gdy małżonek może nam powiedzieć trudne rzeczy o nas samych – wówczas, inaczej niż podczas kłótni, kiedy wszystko można zrzucić na karb złości, w spokoju można przyjąć trudną prawdę o sobie.

To wszystko są środki, które pomagają nam jako małżeństwu trwać w Chrystusie. Pozostaje zawierzenie, że On nigdy nas nie opuści; że pomimo naszych upadków i trudności, będzie nas wciąż spajał więzami Swej miłości. Nie ma dla mnie większej radości niż świadomość, że gdy patrzę w błyszczące pełnią miłości oczy mojego męża, jestem kochana przez samego Boga.

Ty i ja. Intymnie

Ty i ja. Przyjaźń

Ty i ja. Więź

Ty i ja. Czas

Ty i ja. Odpowiedzialność

Ty i ja. Kryzysy

 

 

Jedna uwaga do wpisu “Ty i ja. W Chrystusie

  1. Pingback: Ty i ja. Idziemy ścieżką | TU I TERAZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s