Ty i ja. Odpowiedzialność

Ty i ja. Intymnie

Ty i ja. Przyjaźń

Ty i ja. Więź

Ty i ja. Czas

Temat odpowiedzialności w małżeństwie to właściwie temat rzeka. Ja chciałabym jednak skoncentrować się tylko na jednym jego wątku, który w naszym małżeńskim życiu okazał się być bardzo ważny.

Kiedyś myślałam, że wspieram mojego męża albo poprzez branie na siebie odpowiedzialności za pewne działania czy decyzje albo odwrotnie: poprzez pozostawianie jemu przestrzeni do decydowania za naszą rodzinę – a więc w gruncie rzeczy pozostawianie jemu pełnej odpowiedzialności. W tych wielu różnorodnych sytuacjach, wydawało mi się, że zawsze chcę dla niego dobrze – albo nie chciałam go obciążać czymś, co mogło być dla niego trudne lub przykre albo też uważałam, że okazuję mu szacunek, pozwalając by jako prawdziwa głowa naszej rodziny podejmował ważne decyzje. A jednak teraz, patrząc z pewnej perspektywy, widzę, że w tym wszystkim było dużo szarpaniny emocjonalnej. Mój mąż chciał jedno, ja chciałam co innego, ale uważałam, że ustępując mu, robię coś dobrego; albo odwrotnie brałam za niego odpowiedzialność, pozornie uwalniając go od ciężarów, które w gruncie rzeczy powinien był ponieść, by móc wzrastać. To nie przynosiło dobrych owoców, nie tylko na płaszczyźnie czysto życiowej – podjęliśmy w ten sposób, ja czy on, różne błędne decyzje, ale także na płaszczyźnie emocjonalnej, bo rodziły się między nami napięcia. W gruncie rzeczy branie na siebie odpowiedzialności za czyjeś decyzje bądź podejmowanie działań, za które on powinien być odpowiedzialny – nawet w dobrej wierze – jest pozbawianiem tej osoby możliwości rozwoju. Czasem trzeba ukochanemu człowiekowi pozwolić się zmierzyć z trudnościami, nawet jeżeli to bywa dla niego bolesne.

Jednak w takim razie jaki model dzielenia się odpowiedzialnością z czasem okazał się dla nas najlepszy? Taki, który mogłabym nazwać modelem odpowiedzialności wspólnej. Wszystkie istotne decyzje czy działania podejmujemy teraz naprawdę razem. To wydaje się całkiem oczywiste, że skoro jesteśmy małżeństwem, to tak właśnie powinniśmy robić. Na tym polega przecież prawdziwa jedność. A jednak sama się sobie teraz dziwię, że dawniej wcale nie było to takie oczywiste. Nie żebyśmy żadnych decyzji nie podejmowali wspólnie – pewnie nawet ich większość była wspólna, ale też całkiem sporo było takich, przy których – zawsze pod pozorem wsparcia – jakoś się dzieliliśmy. Ale dzielenie się odpowiedzialnością – dzieli też nas jako małżeństwo. Nie jest wcale wsparciem uwalnianie kogoś od odpowiedzialności, jak też nie jest nim zostawianie pełnej wolności decyzji, niezależnie od własnego osądu. Tylko razem możemy naprawdę iść naprzód. Tylko razem możemy unieść nasze ciężary. To może paradoksalne, ale jeżeli kogoś kocham, to nie powinnam mu usuwać kamieni spod nóg. Powinnam wziąć go za ręce i iść dalej, razem z nim, wyboistą drogą. Na tym polega prawdziwe wsparcie.

 

3 uwagi do wpisu “Ty i ja. Odpowiedzialność

  1. Pingback: Ty i ja. Kryzysy | TU I TERAZ

  2. Pingback: Ty i ja. W Chrystusie | TU I TERAZ

  3. Pingback: Ty i ja. Idziemy ścieżką | TU I TERAZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s