Ty i ja. Więź

I część: Ty i ja. Intymnie

II część: Ty i ja. Przyjaźń

 

W słowie więź – zwłaszcza gdy dotyczy więzi małżeńskiej – zawiera się bardzo wiele znaczeń. Niemniej to, co jest według mnie szczególnie istotne dla rozważań nad małżeństwem to refleksja nad więzią w znaczeniu psychologicznym.

To jak tworzymy więzi, także w dorosłym życiu, wynika z naszych doświadczeń z dzieciństwa. Trzy modele przywiązania – bezpieczny, lękowy i unikowy – w wyczerpujący sposób opisuje teoria Johna Bowlby’ego. Nie będę jej tutaj przywoływać, gdyż nie chcę wnikać w rozważania teoretyczne. Niemniej w małżeństwie dobrze jest pracować nad sobą, w tym nad zrozumieniem tego, jaki jest nasz indywidualny model przywiązania, także po to, by móc spojrzeć na swój sposób tworzenia więzi z małżonkiem i zobaczyć jak rządzą nami mechanizmy wyniesione z domu rodzinnego. Takie zrozumienie sprzyja ostatecznie wyzwoleniu.

My w początkach małżeństwa wpadaliśmy w bardzo charakterystyczny schemat kłótni, które zazwyczaj dotyczyły absolutnie marginalnych spraw. Szybko też zrozumieliśmy, że nasze konflikty nie wynikają z tychże rzeczywistych problemów, ale z jakichś schematów zachowań, które przejęliśmy jeszcze z domów rodzinnych. Co więcej były to odmienne schematy – ja przejawiałam lękowy model przywiązania, podczas gdy mój mąż unikowy. I tworzyła się spirala – ja bałam się, że on mnie unika, a on wolał unikać moich gwałtownych reakcji, co potęgowało mój lęk, co potęgowało jego reakcje unikowe i tak coraz bardziej i bardziej. Zrozumienie tego procesu – i u siebie i u małżonka – pozwoliło nam w ogóle go zatrzymać i poddać analizie. Taka czysto intelektualna, zdawałoby się, praca przyniosła nam prawdziwe wyzwolenie.

W procesie tworzenia bezpiecznej więzi to oczywiście dopiero początek. Później – bardziej nawet pod kątem wychowania dzieci niż pracy nad małżeństwem – obydwoje uczestniczyliśmy w różnego rodzaju warsztatach z komunikacji, jak choćby z NVC (non-violent communication) czy z empatycznego podejścia do dzieci. Te warsztaty bardzo dużo nam dały także w kontekście czysto małżeńskim. Nauczyliśmy się wyrażać swoje emocje w sposób bezpieczny, przede wszystkim nazywając je wprost, koncentrując się na jasnym formułowaniu własnych potrzeb, czy np. stosując komunikaty JA.

Nie będę tutaj wchodzić w szczegóły tych technik. Moim zamiarem w tej części rozważań o małżeństwie jest podkreślenie tego, jak bardzo według mnie istotna jest nieustanna wręcz praca nad więzią małżeńską – praca nad komunikacją oraz nad zrozumieniem źródeł zachowań własnych i małżonka. Bardzo łatwo jest uznać, że przecież skoro się kochamy, to wiadomo, że chcemy się zrozumieć i to nam wystarczy. Problem jednak w tym, że jesteśmy ludźmi o często różnych konstrukcjach psychicznych, poddanych mechanizmom wyuczonym w dzieciństwie, nad którymi często jako dorośli nie mamy żadnej kontroli. Nie wystarczy dobra wola i poryw uczuć, które często pod wpływem trudów życia codziennego nie są aż tak łatwo dostępne, by nie poddać się wpływom takich mechanizmów czy modeli przywiązań. Dobrze jest więc zadbać o małżeństwo – a nie tylko o małżonka – i podjąć te trudną, ale także piękną pracę nad więzią.

7 uwag do wpisu “Ty i ja. Więź

  1. Pingback: Ty i ja. Przyjaźń | TU I TERAZ

  2. Pingback: Ty i ja. Czas | TU I TERAZ

  3. Pingback: Ty i ja. Odpowiedzialność | TU I TERAZ

  4. Pingback: Ty i ja. Kryzysy | TU I TERAZ

  5. Pingback: Ty i ja. Kryzysy | PIUM.pl

  6. Pingback: Ty i ja. W Chrystusie | TU I TERAZ

  7. Pingback: Ty i ja. Idziemy ścieżką | TU I TERAZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s