Cwałował na cherubie

Od kiedy pierwszy raz w dzieciństwie przeczytałam historię Jakuba, zmagającego się z Bogiem, czułam, że w jakimś trudnym dla mnie do pojęcia sensie Jakub to ja. Było to dla mnie niezrozumiałe, bo nigdy nie czułam, żebym się jakoś specjalnie z Bogiem zmagała w życiu. Postrzegałam moją relację z Bogiem jako przepełnioną miłością i czułością. Gdzie tu miejsce na zmaganie?

A jednak sie utożsamiałam z Jakubem. Być może dlatego, że mam dość choleryczny temperament… Jakby nie było, nadszedł ostatnio czas, gdy to poczucie bycia Jakubem się urzeczywistniło. Jako rodzina przeżywamy ostatnio dość niespodziewane trudności i w związku z tym poczułam, że nie tylko pragnę, aby Bóg przyszedł do nas w tych trudnościach. Nie. Ja się tego domagam. Wzywałam Pana bardzo stanowczo w tym ostatnim czasie. I chyba po raz pierwszy miałam poczucie, że Duch Święty nie tylko mnie do tego uzdalnia, ale że to On sam przemawia przeze mnie. Wcześniej proszenie Boga o cokolwiek sprawiało mi pewną trudność. W końcu tyle od Boga otrzymałam, że jak mogę prosić o więcej? Ale tym razem poczułam się wręcz zaproszona do tego, by Boga wzywać donośnym głosem, by domagać się Jego przyjścia.

Aż jak Jakub poczułam, że nie puszczę Cię, Panie, aż mi nie pobłogosławisz. Tu i teraz, w tej konkretnej sytuacji. Ty wiesz Panie, że Cię kocham. Pomimo całej mojej niewierności, moich upadków, mojego zapierania się Ciebie, Ty wiesz, że Cię kocham. I pragnę, abyś przyszedł do mnie dziś, tu i teraz, w tę konretną sytuację, byś ją przemienił swoją łaskę. Nie ustąpię. Nie puszczę Cię, Boże, póki mi nie pobłogosławisz. Tu i teraz wzywam Cię, byś Swą mocą przemienił moje życie i tę trudną sytuację.

Nie wiem jak długo trwała moja modlitwa. Ale nie pamiętam bym kiedykolwiek była tak wykończona, nawet po nieprzespanej nocy z dziećmi. Ciało także odreagowuje gwałtowne poruszenia ducha. Ale wieczorem jeszcze zapragnęłam się pomodlić brewiarzem, a dokładnie godziną czytań. I wtedy właśnie trafiłam na psalm, który był odpowiedzią na moje wołanie. Czytając go, pomyślałam, że jest to jeden z najpiękniejszych opisów Bożej miłości, jaki kiedykolwiek czytałam. Miłości Ojca, który rzuca się ku dziecku, by wyrwać je z niebezpieczeństwa.

Antyfona: Pan mnie ocala, bo mnie miłuje.

Psalm 18

W moim utrapieniu wzywam Pana
i wołam do mojego Boga;
usłyszał On mój głos ze swojej świątyni,
a krzyk mój dotarł do Jego uszu.
Zatrzęsła się i zadrżała ziemia,
posady gór się poruszyły,
zatrzęsły się, bo On zapłonął gniewem.
Uniósł się dym z Jego nozdrzy,
a z Jego ust - pochłaniający ogień:
od niego zapaliły się węgle.
Nagiął On niebiosa i zstąpił,
a czarna chmura była pod Jego stopami.

Lecąc cwałował na cherubie,
a skrzydła wiatru Go niosły.
Przywdział mrok niby zasłonę wokół siebie,
jako okrycie ciemną wodę, gęste chmury.
Od blasku Jego obecności 
rozżarzyły się węgle ogniste.
Pan odezwał się z nieba grzmotem,
to głos swój dał słyszeć Najwyższy,
wypuścił swe strzały i rozproszył wrogów,
cisnął błyskawice i zamęt wśród nich wprowadził.
Aż ukazało się łożysko morza
i obnażyły się posady lądu
od groźnej nagany Twej, Panie,
i tchnienia wichru Twoich nozdrzy.

On wyciąga [rękę] z wysoka i chwyta mnie,
wydobywa mnie z toni ogromnej;
Wyrywa mnie od przemożnego nieprzyjaciela
od mocniejszych ode mnie, co mnie nienawidzą.
Napadają na mnie w dzień dla mnie złowrogi,
lecz Pan jest moją obroną,
wyprowadza mnie na miejsce przestronne;
ocala, bo mnie miłuje.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s