Słowa wystarczą

Powierz Panu swą drogę, a On sam będzie działał.

Te słowa z psalmu 37 otrzymałam trzy lata wraz z mężem na modlitwie wstawienniczej. Wracałam do nich czasem myślami, ale bez przekonania. Nie żebym nie sądziła, że należy Panu powierzyć swą drogę, ale nie bardzo rozumiałam na czym dokładnie miałoby to powierzenie polegać. Przecież – zdawało mi się – ufam Bogu, oddaję mu wszystkie swoje sprawy, polecam mu moje troski. Jak jeszcze mam mu powierzyć swą drogę.

Aż nadszedł dwa miesiące temu dzień naprawdę dużego kryzysu w naszym domu. Nie będę się tu rozwodzić nad tym tematem, ale w przeciągu jednego dnia okazało się, że prawdopodobnie będziemy się musieli całą rodziną szybko gdzieś wyprowadzić i to w dość trudnych okolicznościach.

I tego dnia wieczorem, znękana i przestraszona otworzyłam brewiarz i zaczęłam się modlić godziną czytań. A tam akurat – psalm 37.

I znów te słowa: Powierz Panu swą drogę, a On sam będzie działał.

I wciąż tak trudno mi było pojąć na czym dokładnie to powierzenie miałoby polegać. Zdawało mi się, że ufam i wciąż oczekiwałam, że Pan zadziała – że znajdzie się rozwiazanie. Ale sytuacja wydawała sie jeszcze bardziej komplikować.

Aż wreszcie kilka dni temu doszłam do kresu, tak mi się zdawało. Nie miałam już siły na nic. Wszystkie rozwiązania, których szukałam spaliły na niczym. I w tej ciemności, doprowadzona do ostateczności, po prostu wypowiedziałam głośno te słowa: powierzam Ci, Panie, mą – a właściwie naszą, rodzinną, drogę. Po prostu Ci ją powierzam.

To były tylko słowa. Musze przyznać, że nie stało za nimi jakieś wielkie duchowe poruszenie. Nie czułam nic. Zaczęłam je tylko uparcie powtarzać.

I wciąż trudno mi to do końca zrozumieć, ale przez te kilka ostatnich dni pojawiły się zupełnie nowe możliwości rozwiązania naszej sytuacji.

Jestem teraz znacznie spokojniejsza i choć jeszcze nie umiem wzbudzić w sobie jakiegoś porywu serca, w którym namacalnie czuję jak powierzam się Bogu, to zrozumiałam, ze czasem same słowa wystarczą. Nie muszę zdobywać się na wielkie duchowe akty zawierzenia, gdzie dusza wzlatuje do nieba, a ciało lewituje w przestrzeni. Duch mój może pozostać nieporuszony, ale wystarczy, że siłą woli wypowiem słowa zawierzenia.

Bóg. Słowo. Tak, niech mi się stanie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s