Wstyd przed miłosierdziem

Pisałam ostatnio o moich problemach z modlitwą. Paradoksalne jest to, że im mniej człowiek się modli, tym bardziej zaczyna od modlitwy uciekać. A i bardziej ucieka od modlitwy, tym bardziej ucieka od Boga. Takie to niby oczywiste, ale najgorsze jest to, że bardzo trudno jest przerwać to błędne koło.

Odwracam się od Boga, bo mi wstyd. Wstyd, że trudno mi znaleźć czas na dłuższą modlitwę; wstyd, że nie znajduję dla Niego czasu. A tak trudno jest spojrzeć w twarz kogoś, kogo wstyd jest mi zawieść. Szczególnie wtedy, gdy ten Ktoś, to Bóg.

Na tym polega paradoks grzechu. Im więcej grzeszę, tym więcej się oddalam od Boga, bo jest mi wstyd. Grzech jako taki nie oddalałby nas od Boga, gdybyśmy umieli po popełnieniu grzechu rzucić się z żalem w miłosierne ramiona Ojca. Bo najczęściej wcale nie jest tak, że nie żałujemy grzechu, bo jesteśmy zatwardziali i źli. W głębi duszy każdy człowiek jest dobry i wie, co jest dobre, a co złe. Dopiero wówczas gdy oddala się od Boga, traci zdolność poznania dobra i zanurza się w grzechu. Problem polega na tym, że wstydzimy się swoich grzechów, a to wstyd – bardziej niż grzech – oddala nas od Boga. Ta prawda jest już w Księdze Rodzaju. Adam w wyniku grzechu pierworodnego ukrył się przed Bogiem, bo się wstydził. A co by się stało gdyby się nie ukrył? Gdyby przyznał się przed Panem do błędu? Można tylko gdybać, ale jasne jest, że to właśnie uczucie wstydu jest pierwszą konsekwencją grzechu. Bo wstyd oznacza, że oczekujemy od siebie więcej, zamiast całkowicie zdać się na miłosierdzie Ojca. Pokonać wstyd to pokonać własne ja, które chce coś znaczyć. Które jest zawiedzione sobą i boi się, że Ten, na którego miłości mu najbardziej zależy, spojrzy na nie z potępieniem.

Nie zmienia to faktu, że oczywiście grzech zawsze jest grzechem i każdy z nas potrzebuje oczyszczenia. Ale to oczyszczenie może się dokonać tylko przez oddanie się Bogu. Przez zawierzenie Jego miłosierdziu, które niesie nam zbawienie.

Każdy z nas jest grzesznikiem i w tym życiu nigdy całkowicie się od tego nie uwolnimy. Różnica między świętymi a zatwardziałymi grzesznikami polega tylko na tym, co oni z tym robią. Czy zwracają się do miłosiernego Boga, który ich oczyszcza z wszelkiego grzechu, czy uciekają ze wstydu i postanawiają radzić sobie sami?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s