Mały Post

Zaczyna się Wielki Post. Jakoś to tak trywialnie brzmi. Przecież Wielki Post jest co roku, chyba wszyscy zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić. Podejmujemy postanowienia, wyrzeczenia, itepe, itede. Wychodzą, albo nie wychodzą. Tak, oczywiście, ci bardziej zaangażowani wiedzą, że Wielki Post naprawdę można przeżyć bardzo głęboko. W końcu wszystko zależy od postawy serca.

Ale ja jakoś teraz tego nie czuję. Ledwo wyszłam z dzieckiem ze szpitala. Musiałam zrezygnować z wymarzonej podróży do Ziemi Świętej. Czuję się znużona zimą i chorobami. Jestem sfrustrowana i zniechęcona. Mam poczucie, że gdzieś się bardzo zagubiłam, Panie Boże i ciężko znaleźć drogę z powrotem. Chciałabym, ale dlaczego to nie jest takie proste? Dlaczego nie wystarczy po prostu chcieć dobrze, żeby czynić dobrze? Jak zerwać swe serce do biegu ku Tobie, skoro tak niewiele w nim ognia?

Tak, wiem. Wystarczy iskra, a Ty rozpalisz ogień. Wierzę w to. Naprawdę wierzę. Tylko dlaczego w takim razie choć ofiarowuję Ci moją iskrę chcenia, to nic z tego nie wychodzi?

Tutaj mogłabym wypisać litanię różnych Wielkopostnych rad.

Nie wystarczy chcieć, trzeba jeszcze oczyścić swoje serce i po to jest Post.

Trzeba ukierunkować swą wolę tylko na Pana i po to też jest Post.

Trzeba uwolnić się od tego co nas od Pana odciąga i po to jest właśnie Post.

I tak dalej. I tak dalej.

Właściwie to wszystko sprowadza się do jednego – do zjednoczenia swej woli z wolą Boga – i w swej istocie jest jak najbardziej prawdziwe.

Ale dlaczego to nie takie łatwe?

Bo ja bym to wszystko chciała tak od razu. Tak w jednej chwili odrzucić wszystko precz i być cała Twoja. Nie umiem zaakceptować faktu, że to jest proces. Proces, który musi zacząć się od małych rzeczy. Tych małych, drobnych wyrzeczeń. Jest we mnie zbyt wiele pychy, by przyznać, że ja też potrzebuję tych małych, niby nic nieznaczących postanowień, by pomału zacząć się wspinać ku Tobie. Że tu i teraz nie mam siły skoczyć na głęboką wodę. Że nie umiem się w jednej chwili sama odwrócić od tych drobiazgów, od tych cierni, które zagłuszają Twe Słowo. Że muszę podjąć walką o każdy dzień, o każdą chwilę, o każdy drobiazg. O każdą MAŁĄ rzecz.

Bo jak mogę być wierna w wielkich rzeczach, skoro w tych małych nie potrafię?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s