Przychodzisz.

Długo zmagałam się z zimowymi problemami. Chorobami, brakiem słońca, słabym nastrojem. Z tył głowy miałam też ciągłą świadomość, że nie spełniam swoich własnych standardów. Zaniedbuję czas modlitwy, bywam szorstka wobec dzieci, nie nadążam z gotowaniem i sprzątaniem.

Jednym słowem, dotknęła mnie mroźna codzienność. I właśnie wtedy kiedy wydaje mi się, że tak już będzie chyba zawsze, że rzeczywistość po prostu jest taka szara i nijaka, a każdy dzień to zmaganie się z najbardziej banalnymi problemami, właśnie wtedy Ty, Panie, przychodzisz.

Jedna chwila. Głębszy oddech, a świadomość, nie, raczej dogłębne odczucie Twej obecności, całkiem mnie zniewala. Szarość tryska fontanną barw, w schorowanych oczach dziecka odnajduję Twe odbicie, a wraz z mroźnym powietrzem wdycham Twą cudowną woń.

Jesteś. I ja znów jestem Twoja. Ukrywałeś się przede mną, a ja błądziłam gdzieś w nicości szarych dni.

I znów odkrywam jak niewiele ode mnie zależy. Duch przenika wszystko. Czasem Bóg skrywa się przed nami jakby niedostępny i każdy krok jest ciężarem. Ale gdy Swym dotykiem znów ożywia duszę, wszystko staje się możliwe.

Jesteś. I ja znów jestem Twoja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s