On osłodzi wasze troski.

Adwent już minął. Minęło już nawet Boże Narodzenie i wreszcie mogę uczciwie przyznać, że w tym roku niezbyt dobrze przeżyłam czas przygotowania do Świąt. Przede wszystkim nałożyłam sobie zdecydowanie zbyt dużo zobowiązań adwentowych, przez które niewiele mi już czasu starczało na rodzinne przygotowania.

Jeszcze przez pierwszy tydzień jakoś radziłam sobie z natłokiem modlitewno-przygotowawczych zobowiązań. W drugim tygodniu zaczęłam się prześlizgiwać nad nimi i trochę sobie odpuszczać. W efekcie czułam się rozgoryczona swoją postawą i miałam do siebie żal. Tak to trwało przez cały trzeci tydzień, aż w czwartym tygodniu porzuciłam złudzenia, że jestem w stanie dotrzymać kroku własnym obietnicom. I nagle poczułam się bardzo radosna.

Poczułam, Panie, że kochasz mnie miłością słodką i czułą. Że jak troskliwy Ojciec przygarniasz mnie do siebie i nie oczekujesz niczego. Chcesz tylko mojej miłości i zawierzenia. Jakże łatwo popadłam w pułapkę myślenia, że tak wiele mogę dla Ciebie uczynić! Ja nic nie mogę. Cała moja siła pochodzi od Ciebie. Ty jesteś moją mocą i moją siłą. Kiedy nie mam już siły się modlić, to Duch Święty modli się za mnie i przyczynia się za mną w błaganiach, których nie da się wyrazić słowami.

I nie chodzi mi o to, że nie warto się starać. Że nie warto stawiać sobie wymagań. Nie tylko warto, ale i trzeba. Ale nie wolno tego robić o własnych siłach. Jeżeli staram się wypełniać Twe przykazania, Panie, to tylko mocą Twej własnej miłości, której mi udzielasz w swej hojności.

Tak naprawdę, by żyć w świętości, potrzeba tylko jednego: wyzbyć się lęku i przyjąć Twoją miłość. Ona wypełni nasze braki. Wypełni je po brzegi.

Kiedy wracaliśmy z Wigilii do domu, śpiewaliśmy w samochodzie kolędy i przy słowach „On osłodzi wasze troski” poczułam nagły przypływ pewności, że nie ma w życiu trosk, które są warte, by się nad nimi zatrzymać. Chrystus powiedział, że ten, kto wszystko dla Niego poczuci, stokroć więcej otrzyma, już w tym życiu.

Tak, jestem tego pewna. Ja już otrzymałam od Ciebie po stokroć więcej. A przecież tak wiele jeszcze przywiązań mnie trzyma. Doświadczam cudów i łask Twej miłości za każdym razem, gdy zawierzam się Tobie wtedy gdy jest mi najciężej.

Czasem na codzień, w milionach zwyczajnych małych trosk, trudno o tym pamiętać, ale nie warto się lękać w życiu o NIC. Nie ma takiej rzeczy, nie ma takiego wydarzenia, którego On nie móglby przemienić mocą swej miłości.

Chrystus jest pełnią. Życie w Chrystusie jest pełnią.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s