Jesienne myśli.

Długo się ostatnio zbierałam, żeby coś napisać. Dopadła mnie jesienna smuta i wszystko wydaje mi się takie szare i nijakie. Moja dusza też poszarzała. Wszystko okrywa duchowa mgła nijakości. Nigdy nie lubiłam jesieni. Wydawała mi się brzydka i smutna. A jednak pomimo tego, że i tym razem o tej porze roku dopadło mnie przygnębienie, to jednak chyba stopniowo nauczyłam się widzieć w tym też Boży dar. Pory roku jednak pięknie ukazują prawidła duchowego rozwoju. Niedawno pisałam o wartości smutku w życiu człowieka. Smutek kieruje nas do wnętrza i jesień też jest takim czasem kiedy zamknięci w domu, wśród szarości na zewnątrz mamy szansę wreszcie spojrzeć do środka.

 

img_0635Czuję się zniechęcona do wszystkiego. Taka zobojętniała. Mam wrażenie, że nic nie czuję. I wpośród tego bezczucia z coraz większą wolnością mogę powiedzieć: Czyń, Panie, co Ty chcesz, niech się dzieje Twoja wola. Moja obojętność na wszystko ma pewien sens. Jest dobrą glębę do wzrostu zjednoczenia z wolą Bożą. I nie chodzi mi o to, że taka zgoda wynika tylko z obojętności wobec życia. Ta obojętność jest zaledwie pożywką. Muszę umieć oderwać się od rzeczy tego świata, by móc swą wolę oddać Bogu. Najpierw trzeba zobojętnieć, nauczyć się zachowywać dystans wobec wszystkiego. Dopiero wtedy można w wolności znów się zaangażować w rzeczy tego świata.

Boże mój, jak mi ciężko. Wszystko przychodzi mi z trudem, nawet pisanie. Ani mi się wychodzić z domu nie chce, ani sprzątać w domu, ani nawet podbijać świat. Dzieci chorują, a ja nie odczuwam już takiej troski jak kiedyś. Chorują, to wyzdrowieją. Inne problemy też straciły swoją moc wywoływania niepokoju. Zwyciężyła szarość. Tylko coś w środku we mnie głęboko krzyczy, że to wcale nie tak. Że życie ma blask, którego nic nie przyćmi.

Gdzie jesteś, Panie? Ukryłeś się i cały świat stracił swój blask. Nic już nie ma takiego znaczenia. Nie chcę już gonić za tym co doczesne, chcę Ciebie. Bez Ciebie nie umiem kochać. Ciągłe spory, waśnie, szarpanie się z dziećmi o wszystkie drobiazgi męczą mnie niemożebnie. I właśnie teraz czuję jak bardzo pragnę kochać moich najbliższych i jak bardzo nie potrafię. Bez Ciebie nie można kochać. Zwykła ludzka miłość to za mało. Kochać mojego męża, moje dzieci w Tobie, przez Ciebie i dla Ciebie. Tego pragnę. Świat na zewnątrz się nie liczy. Jest szary i nijaki. Tylko tu w zaciszu mojego zamkniętego domu jest ukryty skarb miłości. Potrzebuję Ciebie, by go odkryć. Tylko wtedy miłość będzie miała moc, by przemienić cały świat i nadać mu barw. Potrzebuję smutku jesieni, by spojrzeć do wnętrza i odkryć to co najbliżej, w moim własnym sercu. Znajduję tu pustkę i niemoc i wołam o Twą Miłość, by mnie wypełniła po brzegi. Wypełnij mnie. Wlej w moje serce miłość. Naucz mnie patrzeć na świat i widzieć w nim Ciebie.

img_0629-jpg

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s