Smutek

Kiedyś przeczytałam wywiad z ojcem Michałem Zioło, w którym powiedział coś dla mnie wówczas bardzo trudnego. Twierdził mianowicie, że smutek – tak jak żałoba – jest potrzebny w życiu. I tak jak potrzebny nam jest czas, by zaakceptować trudną prawdę o śmierci ukochanej osoby, tak potrzebny nam jest czas by uświadomić sobie stratę czegoś – czegokolwiek – co jest dla nas w życiu ważne. I to właśnie jest czas smutku.

Życie, bądź co bądź, jest nieustannym traceniem. I tak jak dziecko potrzebuje czasu, by przeżyć swój smutek po utracie ukochanego misia, tak też dorosły musi dać sobie wewnętrzną przestrzeń na smutek, by pogodzić się z utratą ważnych dla siebie rzeczy. Rzeczy? Nadziei na przyszłość. Relacji z innymi. Marzeń o lepszym życiu.

Jeżeli walczę ze smutkiem w sobie, to nigdy nie pogodzę się z utratą. Jeżeli przyjmę smutek, to on pozwoli mi zaakceptować to co się stało i iść dalej ku innym, może lepszym nadziejom i marzeniom.

Tylko że to takie niemodne. Smutek. Cierpienie. Wszędzie naokoło świat trąbi, że lepiej bez cierpienia. A smutek, bądź co bądź, też jest cierpieniem. Więc ponoć lepiej go unikać.

A właśnie, że nie. Bez smutku człowiek się degeneruje. Bez smutku redukuje się do kogoś, kto tylko szuka zaspokojenia tu i teraz.

Inny zakonnik, ojciec Mirosław Pilśniak, pisał o kryzysach w relacjach – i dotyczy to wszelkich relacji opartych na miłości, czy też przyjaźni. Kryzysach, które są nam bardzo potrzebne i których nie należy unikać. Bo czym jest kryzys? Jest dojściem do punktu w relacji, kiedy to co było już nam nie wystarcza. Kiedy chcemy więcej. I walczymy o więcej. Inaczej nie umiemy. Walczymy. Kłócimy się, bo domagamy się więcej. Chcemy być bardziej kochani i chcemy bardziej kochać. To jest bolesne i walczymy ze sobą o więcej miłości. Tylko czy przetrwamy kryzys i uzdolnimy się nawzajem do większej miłości? Czy to kryzys pokona nas? Czy przeżyjemy swój smutek i pójdziemy dalej ku lepszemu życiu czy zwalczymy smutek i skażemy się na nieustanną walkę z każdym naszym bólem?

Jest mi smutno. Siedzę na kanapie cała obolała w środku. Chciałabym z tym walczyć, bo to jest nieprzyjemne. Ale siedzę dalej. Cichutko skarżę się Tobie, Boże. Siadasz koło mnie i widzę Twój ciepły, współczujący uśmiech. Jesteś ze mną. Ty też płakałeś na Górze Oliwnej. Płakałeś razem ze mną, bo widziałeś jak jest mi smutno. Twoje wszechogarniające serce widziało wtedy mój smutek. Jesteś ze mną.

Smutno mi Boże.

 

Jako na matki odejście się żali
Mała dziecina, tak ja płaczu bliski,
Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali      
Ostatnie błyski,
Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
Smutno mi Boże!

Juliusz Słowacki

 

 

 

 

 

Jedna uwaga do wpisu “Smutek

  1. Pingback: Jesienne myśli. | DZIENNIK DUSZY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s