Niebo

Niebo. Jaki to niezwykły temat! A właściwie – jaka niezwykła rzeczywistość! Zdaje mi się, że mogłabym na ten temat napisać dużo, choć tak ciężko znaleźć słowa by opisać coś, czego się – jak pisze św. Paweł – nie da opisać słowami.

Pan dał mi bardzo gorące pragnienie Nieba. Jest we mnie tak silna tęsknota za tą rzeczywistością, że czasem aż całą mnie ono przenika. Pragnę, bardzo pragnę, aby nastała już nowa ziemia i nowe niebo. Tęsknię i marzę za światem, w którym będę mogła oglądać Go twarzą w twarz… Są chwile gdy przenika mnie tak silny powiew Ducha, że mam wrażenie jakbym niemal dotykała tej niebiańskiej rzeczywistości… Ale jeszcze nie, jeszcze nie teraz. Czasem mam wrażenie, że jest to niemal cierpienie. Jakiś czas temu przeczytałam słowa św. Teresy z Avili „Umieram tym, że umrzeć nie mogę.” i muszę przyznać, że się z nimi silnie utożsamiam. To głupio brzmi, że pragnę śmierci? Tylko… ja naprawdę jej pragnę. Pragnę przejść już do nowego życia i żyć miłością samego Boga. Miłość, której doświadczam i którą obdarzam tu na ziemi jest tak bardzo skażona i niedoskonała, że bardzo już tęsknię za Miłością czystą i prawdziwą. Wierzę, nie, wiem, że TAM czeka mnie totalne, całkowite szczęście, rozkosz płynąca z Miłości nieogarnionej i nieopisanej.

To pragnienie Nieba w części odzwierciedlają opisy, które zawarłam w „Wyprawie po klucz” (bo chyba to żadna tajemnica, że wyspa tęczy jest opisem raju i nieba?). Gdy Paweł traci przytomność za wodospadem to oczywiście dlatego, że przenika go nieugaszona tęsknota za tym, by pozostać w Krainie Życia. W tamtej chwili, w tym opisie, to jestem JA. Ja pragnę, tęsknię, marzę by ujrzeć Boga twarzą w twarz. Ja umieram codziennie tym pragnieniem. Kocham życie tu i teraz tylko dlatego, że prowadzi mnie ono do Boga. Ale moją Ojczyzną jest Niebo. Tam podążam i tylko tam chcę żyć. Czasem chciałabym powiedzieć Panu, by zabrał mnie stąd, bo ja naprawdę wolałabym umrzeć, by żyć już w wieczności, ale bardziej trzyma mnie tu świadomość tego, że to jest Jego wola bym żyła, że tu są ludzie – moja rodzina – którzy mnie potrzebują i dla których chcę tu zostać. Choć nie mam wątpliwości, że z Nieba kochałabym ich miłością o wiele doskonalszą niż tu na ziemi, to jednak wiem, że moja niedoskonała miłość jest im jednak potrzebna tu na ziemi.

Ale też, w swojej wszechmocnej łasce Pan pozwala mi momentami doświadczać Nieba – tak, całkiem prawdziwego Nieba! – tu na ziemi. Bo TU i TERAZ jest bramą wieczności. Jeżeli jestem tylko TU i TERAZ, jeżeli jest we mnie zgoda na przeszłość i nie ma żadnego lęku przed przyszłością, jeżeli TERAZ mówię Bogu TAK, to Niebo także jest TU i TERAZ. Zdaje mi się, że piszę dość mętnie, ale tak naprawdę jest. Ostatnio doświadczyłam tego bardzo silnie. Byliśmy razem rodziną na plaży, zbliżał się zachód i nie było nikogo poza nami. Było tak pięknie i cudownie. Całą istotą czułam, że Bóg właśnie TU jest. Przeniknął nas szczęściem i miłością, którą tylko On potrafi obdarzyć. Przeszłości już nie było, nie było ważne skąd jesteśmy ani co się w naszych życiach wydarzyło. Przyszłości też nie było. Nie było się czego bać, żaden cień lęku nie mógł przysłonić tej Miłości, która nas złączyła. Było tylko TU i TERAZ. I wcale nie jest przesadą powiedzieć, że to właśnie było doświadczenie Nieba. To było jak zajrzenie przez okno do tego świata wieczności, który na nas czeka. I takie też właśnie będzie Niebo. Będzie tam oczywiście wcale nie zachodzące słońce, ale będzie też plaża, ukochani ludzie, szum morza…

W Niebie jest pełnia, w Niebie jest wszystko, w Niebie jest szczęście. Czasem zadziwia mnie to w jak nudny sposób ludzie postrzegają Niebo. Opisy chmurek i zastępów anielskich są tak absurdalne, że aż nie wiem czy warto nad tym się dłużej zatrzymywać. Niektórzy się zastanawiają czy w Niebie będą zwierzęta. Oczywiście, że będą! Czyż Bóg nie stworzył pięknego świata, pięknej roślinności, wspaniałych zwierząt? Dlaczego miałby to wszystko zniszczyć i kazać nam wisieć na chmurkach? On to wszystko przemieni i uczyni po stokroć piękniejszym, ale nic nie zniszczy. Czy nie jest to jasno opisane w Piśmie Świętym?

„Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą pospołu i mały chłopiec będzie je poganiał.”
Wszystko będzie w Niebie przemienione, wszystko piękne, wszystko przeniknięte Jego Duchem. Jesteśmy stworzeni by żyć w wieczności i tylko tam powinniśmy zdążać.
A czy łatwo jest się dostać do Nieba? Wystarczy tylko nasze pragnienie, a Pan już sam weźmie nas za rękę i tam zaprowadzi.

Jedna uwaga do wpisu “Niebo

  1. Tak notabene z wczorajszej jutrzni:
    „Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s