Obraz – windą do nieba

Wczoraj wieczorem znów miałam „obraz duchowy”. To jest termin, który sama ukułam na określenie tego co zdarzało mi się przeżywać w okresie kiedy sympatyzowałam z Odnową w Duchu Świętym. Wówczas zdarzało mi się w czymś co umiem określić tylko jako obraz duszy widzieć coś co w symboliczny sposób zawierało jakąś ważną treść. To mętny opis, ale nie mogę tego nazwać objawieniem ani proroctwem, bo to dla mnie za mocne słowa. Widziałam na przykład siebie jak pośród ciemności zmierzam do Pana Jezusa, a z mego ciała opadają jakby łuski czy kawałki skorupy, a spod spodu prześwieca światło. Dla mnie każdy z tych obrazów zawsze był bardzo znaczący i najczęściej faktycznie coś zapowiadał odnośnie do mojej duszy. Potem czytałam Noc ciemną Jana od Krzyża i prosiłam Pana aby uwolnił mnie od pożądania tych „obrazów”, bo rzeczywiście zaczęłam się nimi karmić i na nich polegać. I rzeczywiście przez długi czas niczego takiego nie doświadczałam – choć Pan wciąż błogosławił mi swoją bliskością i często przemawiał wprost do mego serca, szczególnie podczas medytacji, to jednak tych „obrazów duchowych” już od dłuższego czasu nie miewałam.

Aż tu nagle, wczoraj wieczorem znów Pan przemówił do mnie w ten sposób. Ujrzałam jak ktoś jedzie czymś na kształt windy do nieba. To była zakonnica, to widziałam od razu. Nagle i ja zaczęłam być unoszona za nią do nieba (całkiem zwyczajnego, takiego błękitnego z chmurkami), aż nagle się zrównałyśmy i ujrzałam, że jest to święta Teresa z Lisieux (ach, jej winda do nieba!). Przez chwilę patrzyłyśmy na siebie i tak bardzo dużo ulgi to przyniosło mej duszy. A potem wszystko się zmieniło. Szłam przez bibliotekę, aż tu nagle w jednej ze ścian otwiera się jakby tajemne przejście dalej. Wówczas pojęłam, że oto zostawiam całą mądrość świata (i swoją „inteligencję”, do której zawsze tak byłam przywiązana. Tajemne pomieszczenie też wyglądało jak biblioteka, ale zaraz zrozumiałam, że to nie jest mądrość ludzka i wtedy zapadła ciemność, a nagłe światło rozbłysło z postaci Pana Jezusa, który siedział w środku tej biblioteki. Usiadłam przy Jego kolanach. Prosiłam aby nigdy nie pozwolił mi się zgubić, aby na zawsze swoją łaską zatrzymał mnie przy sobie, abym nigdy nie przestała być mu wierna, bo ja sama jestem zbyt słaba, aby pozostać mu wierną. W tej chwili modlitwy Pan tak bardzo mnie pokrzepił i umocnił.

Teraz dopiero uświadomiłam sobie dlaczego zaczęłam pisać ten blog. Mam trudność z mówieniem o własnych przeżyciach, zwłaszcza przeżyciach duchowych. Jest we mnie jakaś blokada, która sprawia, że nie umiem o tym mówić. A pisać jest łatwiej. I dlatego zaczęłam tu pisać. Zakładam, że piszę dla siebie, więc nie muszę ukrywać tego co doznaję na modlitwie. Niemniej zwerbalizowanie bardzo wielu z tych przeżyć wciąż jest dla mnie trudne.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s